Wednesday, May 23, 2012

Amerykańska baza wojskowa i trochę o samej służbie

Jestem pewna, że każdy z Was na swój sposób wyobraża sobie amerykańską bazę wojskową. Pewnie zastanawiacie się jak Wasze wyobrażenia mają się do rzeczywistości? W tym poście postaram się przybliżyć Wam nieco obraz "koszar", ponieważ wielu moich znajomych wydawało się być zaskoczonym moimi opowieściami, może coś zaskoczy i Was ;)

 

1. Gdzie znajdują się amerykańskie bazy wojskowe? 

Odpowiedź brzmi... niemalże wszędzie! Listę krajów znajdziecie tutaj

2. Jak wygląda taka baza wojskowa?

Zacznijmy od tego, że jest ona ogrodzona płotem i strzeżona. Nikt tam nie wejdzie, jeśli nie ma odpowiedniego dokumentu np. identyfikatora (na dole strony). Oczywiście, można zaprosić sobie do bazy znajomego, dziewczynę/chłopaka, narzeczoną/narzeczonego, ale musi on/ona mieć przy sobie dokument potwierdzający jej/jego tożsamość. Wtedy osoba ta dostaje świstek, dzięki któremu może wejść do bazy na określoną ilość czasu - czasem kilka dni, ale nie może tam spędzać nocy, no chyba, że w hotelu. Po ślubie z żołnierzem wyrabiamy sobie własny identyfikator w bazie.

Baza wojskowa zwykle ma powierzchnię średniej wielkości miasta, ale bywają i dużo większe np. Fort Hood, TX czy Fort Bragg, NC.

Żołnierze mieszkają w blokach. Single mają zwykle współlokatorów, a żołnierze w związkach małżeńskich dostają mieszkanie lub domy dla siebie, żony i dzieci (jeśli je mają). Przełożeni, dowódcy itp. mieszkają zwykle w domkach jednorodzinnych. Oczywiście można też zamieszkać poza bazą, ale najlepiej gdzieś w pobliżu, żeby żołnierz nie musiał budzić się w środku nocy aby spokojnie dojechać do pracy,
Na terenie takiej bazy znajdują się szkoły, do których uczęszczają dzieci, uniwersytety lub ich kampusy, na których mogą uczyć się zarówno żołnierze jak i ich współmałżonkowie. Można tam znaleźć też kościół, klub, stacje benzynowe, myjnie samochodowe, banki, wszelakiej maści urzędy i biura oraz supermarkety, restauracje fast food, siłownie, sale gimnastyczne oraz specjalny odgrodzony trawnik na którym załatwiają się pieski. Nawet jeśli amerykańska baza wojskowa jest umieszczona np. w Niemczech, to i tak na jej terenie znajdziemy amerykańskie supermarkety, fast foody itp., itd.

Jednym zdaniem... gdziekolwiek baza wojskowa jest umieszczona, żołnierze i ich rodziny znajdą w nich wszystko, czego potrzebują :P

Btw. Baza wojskowa w której mieszkaliśmy ostatnio wyglądała jak wielki park, oprócz tych wszystkich wymienionych przeze mnie dobrodziejstw, było też dużo drzew, zadbanych trwaniczków i zadaszonych miejsc do robienia tzw. grilla :)

3. Czy na terenie amerykańskiej bazy wojskowej mieszkają tylko żołnierze?

Nie. Na terenie bazy wojskowej mieszkają żołnierze oraz m.in. ich rodzina (żona/mąż i dzieci). Bazy wojskowe do których nie zabiera się rodzin - jadą tylko żołnierze, to zwykle miejsca zagrożone/niebezpieczne np. Irak czy Afganistan.

4. Czy żołnierze mogą mieć zwierzęta w bazie?

Tak. My planujemy koty (za jakieś pół roku) :) Sporo osób posiada psiaki.

5. Czy na terenie bazy wojskowej mogą pracować tylko żołnierze?

Nie. Zatrudnienie na terenie bazy wojskowej najdzie też cywil (zwykle jest to praca w sklepie, praca biurowa, w banku itp.). Ale z tego co zauważyłam zazwyczaj jest to ktoś z rodziny żołnierza (najczęściej współmałżonek/ka).

6. Czy w armii służą też kobiety?

Tak. Co prawda mężczyźni znacznie przewyższają kobiety liczbowo, ale owszem możemy znaleźć w armii płeć piękną i nie jest to rzadki widok.


7. Czy żołnierze i ich rodziny mogą wychodzić poza bazę? (często dostaję to pytanie)

Oczywiście, że mogą. Nawet jeśli baza znajduje się w Niemczech czy Włoszech. Zawsze można swobodnie wyjść poza bazę, a nawet wyjechać na kilka dni na wakacje. O ile żołnierz ma urlop/czas wolny, to może cały ten czas spędzić poza bazą. Są jednak takie bazy do których należy wrócić o określonej porze

Wyjątek stanowią bazy w Iraku czy Afganistanie i innych miejscach zagrożonych/niebezpiecznych.

8. Jak często żołnierz wraz z rodziną zmieniają miejsce zamieszkania/bazę?

Z moich doświadczeń... średnio co 2, 3 albo 4 lata. Zwykle jest tak, że raz przenoszą nas do bazy gdzieś na terenie USA, a następnie do amerykańskiej bazy wojskowej na terenie Korei, Niemiec czy innego kraju, później znów lokują nas na te kilka lat w USA i znów wysyłają poza kraj. Oczywiście jeśli chcemy, to możemy zostać w danej bazie dłużej np. 6 lat.  Z doświadczenia jako żona żołnierza jednak wiem, że z armią nigdy nic nie wiadomo i do ostatniego momentu nie będziesz na 100% pewien gdzie cię przeniosą i czy w ogóle to nastąpi. W międzyczasie robi się też tzw. deployment, czyli jest to smutny okres dla rodziny żołnierza, ponieważ oznacza to, że żołnierz jedzie na rok (choć niedawno zmienili na 9 miesięcy) na misję do Iraku lub Afganistanu (z tego co wiem, jeżdżą też do innych krajów, ale nie chcę wszystkiego wymieniać). Co dzieje się wtedy z rodziną? Zostaje w bazie lub wyjeżdża gdziekolwiek chce. Ja np. gdybym miała pracę i szkołę, to prawdopodobnie zostałabym w bazie, jeśli nie, to pojechałabym spędzić te 9 miesięcy w Polsce z rodziną.

9. Kiedy żołnierz odchodzi na emeryturę?

Żołnierz może przejść na emeryturę jeśli służył w armii przez ponad 20 lat. Może to się stać w wieku 40 lat, natomiast nie wykluczone jest, że zostanie ponownie wezwany do służby, pod warunkiem, że nie skończył jeszcze 60 lat i od przejścia na emeryturę nie upłynęło 5 lat.

10. Czy trudno jest być żoną żołnierza?

Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Jest to kwestia charakteru. Na pewno muszę z pewnych rzeczy zrezygnować np. ze stabilnej kariery zawodowej (choć nie jest to koniecznie, w zależności co się robi), znajomych, bo często zmieniamy lokalizację i co chwilę trzeba się żegnać ze starym miejscem i zaczynać życie w nowym. W dodatku ten okropny czas, kiedy przychodzi kolej na twojego męża i wysyłają go do np. Iraku. Jeśli decydujesz się być żoną żołnierza, to twoje życie w skrócie wygląda tak: "Rzucasz wszystko i jedziesz za nim." O ile Twój mężczyzna potrafi docenić to, co dla niego robisz, o tyle jest Ci łatwiej w podejmowaniu ważnych dla Ciebie decyzji ;) Ale mimo to, życie w armii sprawia, że muszę się nieustannie hartować, a to pomaga mi w przyszłości nie użalać się nad sobą ;)

P.S. Częste zmiany miejsca zamieszkania to dla mnie akurat największy plus ;)

4 comments:

  1. W Polskiej Armii podobnie. No może nie wysyłają naszych do baz w obcych krajach, poza tymi gdzie prowadzone są "misje stabilizacyjne", a zielone garnizony pozosały jako relikty gdzieś w dalekich głuszach;)

    Pozdrawiam - też żona żołnierza.

    A co do reszty - to wszystko jest kwestią przyzwyczajenia:)

    - Małgosia

    ReplyDelete
  2. Chetnie posluchalabym wiecej jak to jest w polskiej armii. Nie mam pojecia o realiach tam panujacych :)

    ReplyDelete
  3. Witam, również jestem żoną żołnierza służącego w WP. Porównując to co piszesz o Waszym życiu a to co dzieje się w naszym wojsku to niebo a ziemia. Jedynym plusem jest to, że nas nie przerzucają co kilka lat, jedynie jak ktoś sam dostanie się do innej jednostki. Troszkę zazdroszczę;)
    Pozdrawiam. Twoja rówieśnica z Polski:)

    ReplyDelete
  4. Witam pytanie moje dotyczy gdzie i jak mogę napisać o urlop dla żołnieża z usa który jest w camp..
    By choć na parę tygodni przyleciał do polski
    Podkreślam to nie polak a amerykanin jest taka możliwość
    Jak to wygląda bardzo mi na tym zależy

    ReplyDelete