Tuesday, July 3, 2012

Co mi ślina na język przyniesie, czyli będzie o... pogodzie

Upał, upał i jeszcze raz upał. Trąby powietrzne, gwałtowne burze i znów upał dnia następnego. Kiedy otwieram okno w domu, w którym mamy klimatyzację, czuję się tak jakbym otwierała nagrzany pierkarnik, z którego uzbrojona w rękawice wyciągam moje ulubione casserole. Dosłownie, żar bucha jak z pieca. Kiedy w domu robi mi się już zimno od klimy, wychodzę na dwór, kiedy robi mi się na dworze za gorąco, wracam do domu, żeby się ochłodzić. W weekend poszłam na spacer po okolicy, to była godzina ok. 6:00 PM i dosłownie nie było czym oddychać. Mimo iż wolę tak upalne, palące lato niż najlżejszą formę zimy, to nadchodzą zewsząd dość alarmujące sygnały o REKORDOWYCH upałach w Maryland. Upałach, których nie było tutaj od 20. lipca 1930 roku!

"Washington, D.C., broke its June record of 102 set in 2011, when the temperature reached 104 degrees Friday afternoon. The all-time record high is 106 degrees set on July 20, 1930." SOURCE

W piątek, jak podaje źródło, termometry zwariowały od ciepła i pokazały 104 stopnie... na szczęście Fahrenheita, a ile by to było w stopniach Celsjusza? Konwerter w ruch... 40 stopni! Strach się bać, a lato dopiero się rozkręca...

Do tego gwałtowne burze i trąby powietrzne w okolicy, które zabrały ze sobą życie 14 osób, głównie pod zwalonymi drzewami. Nie tylko w samym Maryland, ale i w stanach sąsiadujących.

Z przerażeniem patrzyłam też na latające nad moim domem samoloty, a latają one tak nisko, że bez lornetki mogę odczytać czy to American Eagle czy inne linie lotnicze. Kiedy pewnego wieczoru w ułamku sekundy zerwał się porywisty wiatr, pojawiły się też błyski i grzmoty, widziałam jak jeden niepozorny samolocik kołysze się na tym silnym wietrze niczym pożółkły jesienny liść. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym była na jego pokładzie, biorąc pod uwagę fakt, że i tak boję się latać, a co dopiero latać, kiedy za oknem szaleje burza. Przerażający widok...

Ponad to sporo domów jest pozbawionych prądu. Mnie się upiekło... i póki co, odpukać, wszystko działa bez zarzutu.

Trąby powietrzne... mimo, iż są fascynujące, kiedy patrzy się na nie na ekranie telewizora czy komputera, nie są już tak ciekawe, kiedy widzi się je za oknem. Nie, dotychczas nie widziałam na własne oczy żadnego, i mam nadzieję, że nie zobaczę, ale było blisko! Oj było blisko... Sami zobaczcie filmiki z YT:


Szczególnie polecam zobaczyć ostatni filmik... Geez, kiedy przyjechałam do Maryland powiedziano mi, że tu nie ma tornad...

15 comments:

  1. Niestety doskonale wiem co czujesz... ;/

    ReplyDelete
  2. Ja chciałabym zobaczyć kiedyś tornado na własne oczy, ale rzecz jasna z bezpiecznej odległości. W PL też jest taki ukrop, że się oddychać nie da. Jedyne, normalne powietrze jest po burzy.

    ReplyDelete
  3. Coś mi się komentarz nie dodał przed chwilą :( Więc jeszcze raz :)

    Wpadłam na blog przez przypadek i jeśli mogę to zostanę, bo przyjemnie tu :) My też niedługo będziemy się przenosić, jesteśmy w trakcie załatwiania formalności dla mnie. I też będziemy w stanie, gdzie tornada występują, co mnie przeraża, bo Polska pod tym względem to oaza spokoju. A co do latania - też nie lubię, stresuję się strasznie. Gdy lecieliśmy do Vancouver to w ostatnim, trzecim samolocie się popłakałam ze stresu (łącznie nasza podróż trwała ponad 24 godziny), lądowaliśmy we mgle, a ja przysięgłam sobie, że latać będę tylko wtedy, gdy inaczej się nie da. Wszelkie wyprawy w Europie odbywamy więc samochodem, chociaż czasami wychodzi drożej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nic sie nie martw o swoje komentarze, bo po prostu przed pojawieniem sie trafiaja najpierw do mnie, abym mogla zatwierdzic. Wiec wszystko sie pojawia. Opublikowalam tylko ten jeden komentarz, bo reszta, to bylo prawie to samo :)

      Rozumiem Cie, i tez wole jezdzic samochodem niz latac samolotem, zwlaszcza teraz, jak zobaczylam tamten samolot, ktotorego rozkolysal wiatr. Umarlabym ze stresu. Poplakac w samolocie tez mi sie zdarzylo. Dlatego, ze siedzielismy prawie ze "na ogonie" i przy lądowaniu czulam sie tak jakby ten samolot spadał jakis metr i spowrotem sie podnosil, nie wiem czy tak to naprawde bylo, ale tak to bylo czuc jak sie siedzialo z tylu. Nie wiedzialam co sie dzieje, a byl tu moj pierwszy lot :P

      Delete
  4. "i'm in a f*cking tornado", a wszyscy jeżdżą sobie samochodami - pogratulowac mózgów!

    Bardzo podoba mi się, że w Polsce nie ma tornad i trzęsień ziemi i nie trzeba się tym stresowac! Samolotem niedawno leciałam pierwszy raz, mniejszym spoko ale tym do stanów nie czułam się za dobrze - siedziałam przy oknie i tylko patrzyłam, jak skrzydło się dziwnie chybocze. Nie wspominając o uczuciu kiedy wstajesz do łazienki i myślisz sobie, że pod spodem nic nie ma, tylko jakieś 10 km przestrzeni w dół... masakra!!!
    Współczuję upałów, w Polsce od tygodnia codziennie burze i to solidne, na przemian z również parnym powietrzem.
    Agata

    ReplyDelete
    Replies
    1. tak, tez zauwazylam, ze koles panikowal, a obok samochody normalnie przejezdzaly haha :)

      A to, ze podemna nic nie ma w samolocie to dopiero dociera kiedy korzystam z toalety. ona wydaje przerazajace odglosy, strach sie bac :D

      Delete
  5. Tornada nie sa takie straszne, jesli wiecie jak sie przed nimi chronic. Zawsze bezpieczniej jest miec dom niz niewielki drewniany domek, ktory moze zostac poprostu zdmuchniety. Jesli macie wybor mieszkania, to tez wybierzcie to ktorego okna wychodza na jakis wewnetrzny "dziedziniec" czy ogrod, niz na zewnatrz. Ale i tak nie ma co panikowac. Jesli nadciaga tornado, nalezy schowac sie w jakies miejsce, gdzie nie ma okien, np do lazienki, wejsc do wanny i przykryc materacem sciagnietym z lozka. Poza tym warto miec wlaczony TV albo radio, jesli zbliza sie tornado kazdy program zostaje przerwany dlugim, piszczacym dzwiekiem i wtedy podawany jest komunikat. trudno to przegapic. Ja przezylam tutaj juz trzy tornada, pech chcial ze akurat za kazdym razem bylam w domu sama z dziecmi. Najwazniejsze jest nie panikowac i od pierwszego dnia miec w tamtym miejscu kilka butelek wody schowane i jakies krakersy. Jak nadchodzi tornado, na dworzu robi sie potwornie ciemno, zaczyna lac deszcz (ale to jest taka ulewa, jakiej w Polsce nigdy nie doswiadczylam), pozniej zaczyna wiac wiatr, potworny i wtedy zaczyna sie niesamowity "swist", cos jakbyscie siedzialy we wnetrzu gigantycznej wirowki, czasami prawie fizycznie czujecie jak szyby zaczynaja sie "napinac" pod naporem wiatru i pozniej na chwile wszystko milknie, zeby zaraz znowu wrocic i pozniej jest juz spokoj... do nastepnego tornada :))) Wszystko da sie przezyc, najwazniejsze byc na to przygotowanym :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, wiem co robic w razie tornada. Naogladalam sie juz tyle filmow, przeczytalam tyle poradnikow, ze wiem juz jak sie uzbroic heh. Ostatnio podczas takiej poteznej burzy w zeszlym tyg. powiedzialam mezowi, ze jakby sie jakims cudem w naszej okolicy pojawilo tornado to jedyne miejsce, do ktorego mozemy sie schowac, to wlasciwie garderoba (taka wnęka), bo jak zasuniemy drzwi to jest szansa, ze nas szklo nie potnie.

      Delete
  6. Zauważyłam po drugim komentarzu, że je zatwierdzić musisz ;) Ja siedziałam "na kole" i odczucia, gdy koło się chowało były okropne, dodatkowo czułam zapach paliwa (a na nie jestem bardzo wrażliwa) i po locie przez ocean czekało mnie znów 5 godzin w samolocie (Toronto-Vancouver). Teraz już zapowiedziałam, że będziemy lecieli najpierw z Polski gdzieś w Europę (mam nadzieję, że do Londynu), tzn. zostaniemy 2-3 dni i potem do Chicago i znów przerwa i wreszcie do siostry mojego męża :) Mam dobrą podstawę by to zrobić - nasz psiak leci z nami ;)

    Bardzo się cieszę, że znalazłam Twojego bloga, bo jesteśmy w podobnym wieku (no, ja kilka lat starsza) więc spojrzenie na niektóre rzeczy pewnie podobne :) Mój mąż długo w Polsce siedzi już i niestety pewnie wiedzę ma nie zawsze aktualną :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. My będziemy podróżować z kotem, więc może też mi się upiecze i nie będziemy mieli po 3 loty na dzień... No, ale ja jestem taka, że jak już coś muszę zrobić, to muszę i zacisnę zęby i zrobię.

      Gdzie dokladnie sie przeprowadzacie, jesli moge spytac? :)

      Delete
    2. Zaczynamy od Indiany :) Na razie jednak zmarnowaliśmy sporo czasu, bo rok temu dzwoniliśmy do ambasady i były inne zasady starania się o zieloną kartę. Teraz jest dłuzej, ale i tak już pierwszy etap mamy za sobą - teraz nasza aplikacja została wysłana do nvc więc liczę na to, że będzie jak ambasada mówiła 4-6 tygodni :) Ale i tak nie wiem czy uda nam się teraz wyjechać (najpóźniej początek października) czy dopiero po świętach...

      Delete
    3. Co prawda, malo wiem o tym stanie, ale sie doedukuje :D Mam nadzieje, ze bedzie Wam sie tam dobrze mieszkalo :D

      Delete
  7. W kwietniu zeszlego roku tornado wywalilo u nas elektrownie. Szesc dni bylismy bez pradu, niektorzy jeszcze dluzej. Kemping pelna geba. Pierwszego dnia pradu nie bylo w CALYM miescie. Noce byly tak ciemne, ze autentycznie nie bylo widac wlasnej reki.
    Trzymaj sie mocno i jak cos, to wiesz - wlaz do wanny ;)

    PS Zmienilam u siebie czcionke :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A jak nie mam wanny? :D

      Cieszę się, że zmieniłaś czcionkę. Tamta była mało czytelna, aż oczy bolały. Znaczna poprawa! :D W końcu mogę odczytać :D

      Delete
  8. ciarki mi sie robią jak czytam ten wpis wasze komentarze o tornadach.. tragedia byloby takie cos przezyc !!! Magda

    ReplyDelete