Monday, July 2, 2012

Kosmetyki do pielęgnacji dostępne w USA - Burt's Bees - part 1

Słyszeliście kiedyś o Burt's Bees? Jestem pewna, że dziewczyny które obecnie przebywają lub przebywały na terenie USA niejednokrotnie natknęły się na produkty tej firmy w sklepie. Ponad połowa produktów Burt's Bees jest w 100% naturalna (z naturalnych składników). Naturalne są także barwniki i zapachy. Ogromnym plusem dla środowiska jest to, że opakowania produktów pochodzą z recyklingu. Produkty Burt's Bees nie są też testowane na zwierzętach i mają certyfikat Natural Products Association.

Moim pierwszym zakupem był balsam do ust, z którego byłam strasznie zadowolona, ponieważ dobrze nawilżał moje usta. Od dawna już nie miałam wysuszonych ust, a balsamu używam codziennie. Później kupiłam w 99.2% naturalną pastę do mycia zębów tej firmy, oraz krem dla delikatnej skóry dziecka (tak, używam też produktów dla dzieci ;)), aż w końcu zdecydowałam się na zakup dwóch zestawów kosmetyków. Co prawda kosemtyki te są wielkości próbek, ale większość z nich zużyłam i na ich podstawie postanowiłam już które produkty zakupię w pełnowartościowym opakowaniu, a które zupełnie się u mnie nie sprawdzają i będę je omijać szerokim łukiem ;)

Tak oto prezentują się oba zestawy:

Zestaw nr 1:

 

Pierwszy zestaw skupia się na pielęgnacji dłoni i stóp, ale jest też produkt do pielęgnacji ust. Zawiera takie kosemtyki jak:
  • Almond Milk Beeswax Hand Cream - Krem do rąk
  • Replenishing Lip Balm with Pomegranate Oil - Balsam do ust
  • Honey & Grapeseed Oil Hand Cream - Krem do rąk
  • Coconut Foot Cream - Krem do stóp
  • Hand Salve - Maść do rąk
  • Lemon Butter Cuticle Cream - Krem do skórek




  • Almond Milk Beeswax Hand Cream
Krem do rąk o przepięknym zapachu, niby migdałowy, chociaż mi to bardziej przypomina anyż. Uspokaja zmaltretowaną skórę dłoni, a zapach utrzymuje się na nich dość długo. Podejrzewam, że gdybym przez cały dzień nie myła rąk, to zapach przetrwałby do końca dnia ;) Krem nakładam rano zaraz po pierwszym umyciu i wieczorem przed snem. Troszeczkę przeszkadza mi tłustawy film, który przez jakiś czas utrzymuje się na dłoniach, ale trzeba trochę poczekać aż bardziej się wchłonie. Krem zawiera witaminę E, która odżywia skórę. Na pewno kupię opakowanie pełnowymiarowe, ponieważ jestem bardzo zadowolona z działania tego kremu. Skóra dłoni w końcu wygląda tak, jak chciałam i to w naturalny sposób ;)


  • Replenishing Lip Balm with Pomegranate Oil
Balsam do ust z olejkiem z granatu. Jest to moje drugie opakowanie (pierwsze różni się tylko i wyłącznie szatą graficzną). Świetnie nawilża usta. Nakładam go kilka razy dziennie, a także grubą warstwę na noc. Jest bardzo wydajny. Pierwsze opakowanie starczyło mi na miesiąc przy bardzo częstym użytkowaniu. Dotychczas jest to jeden z najlepiej działających balsamów do ust, które było mi dane przetestować w USA. Dzięki niemu zapomniałam już jak wyglądają suche, spierzchnięte, popękane wargi. Na pewno kupię kolejne opakowanie.

  • Honey & Grapeseed Oil Hand Cream
Krem do rąk, który również mogę pochwalić za bardzo ładny zapach. Wystarczy bardzo niewielka ilość na dokładne pokrycie rąk, dobrze się rozprowadza i bardzo szybko wchłania. Nie pozostawia tak tłustego filmu jak krem do rąk (Almond Milk Beeswax Hand Cream) w słoiczku. Produkt ten zawiera też masło jojoba. Dobrze nawilża i planuję zakup następnego opakowania.

  • Coconut Foot Cream 
Krem do stóp, który często stosuję na noc, mimo iż nie lubię spać w skarpetkach, bo co z tego, że są bawełnianie, i tak w nocy je ściągnę. Trochę dziwnie mi się go nakłada, bo tak jakby wyczuwam grudki w tym kremie, ale potem się okazuje, że ich tak na prawdę nie ma, więc możliwe, że się rozpuszczają pod wpływem ciepła czy coś ;) Po zimie moje stopy nie za bardzo nadawały się na pokaz, jednak poszedł w ruch pumeks, peeling i ten krem, którego używam na przemian z innym i oba sprawują się bardzo dobrze. W tym kremie trochę przeszkadza mi zapach, wcale mi nie przypomina kokosa, ale to może dlatego, że dodana jest do niego mięta pieprzowa ;) Poza tym, mogę powiedzieć, że ma dziwną, lepką konsystencję, która wcale się szybko nie wchłania, więc jeśli zamierzam chodzić po domu po jego nałożeniu, to zakładam skarpetki.

  • Hand Salve
Maść do rąk, która ma okrutny zapach ziołowo-miętowy. Nie przypadł mi do gustu. Kosystencja tej maści jest bardzo zwarta, więc trzeba ją skrobnąć lub trochę rozgrzać, żeby można było wydobyć coś z opakowania. Zużyłam całe opakowanie i efekty po użyciu tej maści, plus na przemian kremu Honey&Grapeseed Oil i Almond Milk Beeswax są niezłe. Mimo to, nie skusiłabym się na opakowanie pełnowymiarowe. Nie z tym zapachem ;)
  • Lemon Butter Cuticle Cream
Krem do skórek, którego ogromnym plusem jest świeży, cytrynowy zapach. Jestem zadowolona z jego działania, aczkolwiek chciałabym wypróbować podobny produkt zanim wydam o nim ostateczną opinię. Jak narazie dobrze się sprawdza do zmiękczania skórek. Producent obiecuje nam też wzmocnione paznokcie, ale dotychczas nie zauważyłam, aby były mocniejsze. Mam cienkie paznokcie z tendencją do rozdwajania się, łamania, zadzierania, więc wciąż szukam czegoś, co je wzmocni. Biorę witaminy, niedawno zaczęłam też brać tran i liczę, że to mi pomoże. Czy planuję zakup powyższego produktu? Póki co, nie. Zobaczymy w przyszłości czy sprawdzą się inne kosemtyki do zmiękczania skórek, wtedy zdecyduję.


Zestaw nr 2:



Drugi zestaw to kosmetyki do mycia i pielęgnacji prawie całego ciała. W jego skład wchodzą:

  • Hand Salve - Maść do rąk (taki sam jak w zestawie nr 1)
  • Cooling Beeswax Lip Balm - Balsam do ust
  • Peppermint & Rosemary Body Wash - Płyn do mycia ciała
  • Soap Bark & Chamomile Deep Cleansing Cream - Krem do mycia twarzy
  • Nourishing Milk & Honey Body Lotion - Balsam do ciała
  • Coconut Foot Cream - Krem do stóp (taki sam jak w zestawie nr 1)


  • Hand Salve
  • Soap Bark & Chamomile Deep Cleansing Cream
Cudownie myjący krem do twarzy o delikatnym zapachu rumianku. Dobrze oczyszcza skórę. Krem wmasowujemy w zwilżoną skórę twarzy a następnie spłukujemy letnią wodą. Efekt? Cera jest oczyszczona, odświeżona. Czuć też jakby lekki efekt chłodzenia po umyciu. Czy kupię pełnowartościowy produkt? Na pewno!

  • Nourishing Milk & Honey Body Lotion
Z tym balsamem do ciała miałam problem... ale do rzeczy. Po kąpieli posmarowałam tym balsamem całe ciało i poszłam spać. Byłam zadowolona bo balsam szybko się wchłonął, a przy tym nie zostawił tłustej, lepkiej warstwy. Jedynym minusem był dość mało przyjemny zapach, ale można przywyknąć. Mnie jakoś specjalnie nie przeszkadzał. No ale... obudziłam się następnego dnia i co widzę? Całe ręce i nogi pokryte wysypką. Na szczęście nie swędziała. Któryś ze składników w tym produkcie musiał mnie uczulić. Tym bardziej cieszę się, że miałam okazję wypróbować ten kosmetyk z zestawu. Gdybym kupiła pełnowartościowy produkt, pewnie miałabym dylemat co zrobić z całym balsamem, skoro mnie uczula, a nie za bardzo mam komu oddać kosmetyki w razie gdy jakiś zawiedzie. Nie wiem też czy w ogóle dałabym komuś produkt, który mnie uczulił. No cóż... małe rozczarowanie, a szkoda, bo tak dobrze się wchłaniał...

  • Peppermint & Rosemary Body Wash 
Jeden z lepszych płynów do mycia ciała (z rozmarynem i miętą pieprzową) jakie było mi dane używać. Nie podrażnia, nie wysusza skóry, za to delikatnie chłodzi (pewnie dlatego, że zawiera mietę), dlatego uważam, że jest idealny na upalne lato, właśnie takie jakie prezentuje się teraz za oknem -  jest 39 stopni C, mamy rekordowe upały w Maryland. Próbka już mi się skończyła i zakupiłam pełnowymiarowe opakowanie. Jestem zadowolona :) Acha, zapomniałam dodać, że zapach jest cudowny!

  • Cooling Beeswax Lip Balm
Tego balsamu do ust używam znacznie rzadziej, niż tamtego z olejkiem z granatu. Nie przepadam aż tak za zapachem mięty tuż pod moim nosem (zwłaszcza tak mocnym zapachem mięty jaki ma ten balsam) i w ustach (unikam mocno miętowych past do zębów i gum do żucia). Kiedy nałożymy ten balsam na usta, możemy odczuć efekt chłodzenia i jakby lekkiego mrowienia. Ogólnie okej dla osób, które lubią miętę. Ja nie za bardzo, więc nie planuję zakupu kolejnego opakowania.

  • Coconut Foot Cream (o tym produkcie pisałam wyżej)

To by było na tyle, jeśli chodzi o zestawy mniejszych opakowańproduktów Burt's Bees. Myślę, że warto zainwestować te ok. $13 i zakupić najpierw takie próbki, zamiast produktów pełnowartościowych, które do najtańszych nie należą... chociaż do najdroższych też nie ;) Ja bardzo cieszę się, że nie inwestowałam w pełne opakowania, bo niektóre produkty mnie trochę rozczarowały lub nie sprawdziły się tak jak chciałam. Jednakże zamierzam nadal wypróbowywać kosmetyki tej firmy i sprawdzać, który będzie dobry dla mojego ciała.

Poniżej dwa produkty, które kupiłam oddzielnie:

  • Burt's Bees Baby Bee Skin Cream
Moja skóra niestety należy do tych bardzo wrażliwych, dlatego czasem lubię się zaopatrzyć w kosmetyki dla dzieci, które jeszcze mnie nigdy nie podrażniły. Ten krem ma swoje plusy i minusy... dobrze nawilża skórę, świetnie nadaje się np. na łokcie czy kolana i pięty, zapach też jest w porządku, ale... niestety zostawia bardzo tłustą powłokę na skórze, co mi średnio odpowiada. Konsystencja kremu sprawia, że trodno go wsmarować, jest trochę lepka. Kolejnego opakowania raczej nie kupię.


  • Burt's Bees Natural Toothpaste - Peppermint Flavor
To jest absolutnie najlepsza pasta jaka istnieje! Albo raczej jaką udało mi się wypróbować. To, w jakim stanie zostawia zęby po umyciu jest po prostu nie do opisania! Zęby są tak czyste, że aż "skrzypią", kiedy przejeżdzam po nich językiem. Mycie zębów tą pastą to prawdziwa przyjemność, m.in. dlatego, że nie pieni się jak wściekła, nie ma mocnego smaku ani zapachu, a jak już wspominałam nie przepadam za mietą w ustach, natomiast tutaj jest ledwo wyczuwalna. Na pewno kupię opakowanie pełnowartościowe, mimo, że cena wysoka :( (na Amazon.com za tubkę trzeba zapłacić jakieś $20)

To by było na tyle jeśli chodzi o kosmetyki Burt's Bees. Mam nadzieję, że opis ich produktów trochę Wam pomógł. Wiem, że są to małe opakowania, ale starczają na naprawdę długo (niektóre na 2 tygodnie, inne na miesiąc, najszybciej zużyłam płyn do kąpieli, bo chyba w 4 dni, ale mam już duże opakowanie i jestem zadowolona). Nie jest to oczywiście koniec, mam jeszcze sporo kosmetyków do pielęgnacji, ale opiszę je w którymś z następnych postów.

Teraz czekam cierpliwie na paczkę z kosmetykami z Polski. Niektóre z nich też są naturalne i zależało mi, żeby je wypróbować. Dam Wam znać co zamówiłam, kiedy już je dostanę ;)


P.S. A na koniec posta taka mała ciekawostka... Roczna prenumerata amerykańskiego magazynu National Geographic kosztuje $15, dwuletnia $25. W Polsce roczna prenumerata polskiego National Geographic kosztuje ok. 150 zł... Jestem w szoku, o co tu chodzi?

16 comments:

  1. Niestety nie przepadam za ta firma jezeli chodzi o pielegnacje twarzy.Paste do zebow tez mam i polecam,jest super:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Produktów do twarzy jeszcze nie używałam, oprócz tego kremu myjącego. Masz doświadczenia z innymi produktami?

      Delete
    2. Testowalam kremy,toniki,zele do mycia i peelingi.Jak dla mnie wszystko jest zbyt tresciwe i zbyt intensywnie pachnie.Mam cere mieszana b wrazliwa.Wiele skladnikow w produktwch BB mnie podraznia.Mam nadzieje ze u Ciebie produkty sie sprawdza:)

      Delete
  2. No cóż, u nas jak zwykle się cenią. :)
    Kosmetyki wyglądają super, szczególnie ten peppermint-rosemaryy żel... U nas cały tydzień odczuwalnie z 37 stopni więc przydałby się wyjątkowo. :)

    ReplyDelete
  3. Kochana ile kosztowały Cię zestawy? Również słyszałam wiele dobrego na temat kosmetyków ale w PL są niedostępne a ceny na Allegro zabójcze niestety :| chyba będę musiała się bardzo ładnie uśmiechnąć do brata :)

    ReplyDelete
  4. Bardzo lubię Twojego bloga, super wszystko opisane i piękne zdjęcia :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za opinię :) Miło mi :D

      Delete
  5. Dzisiaj trafiłam na Twojego bloga, już jestem po wszystkich wpisach i kocham tego bloga! ;D A i odnosząc się do komentarza, który padł parę notek temu. Czy jest możliwość otrzymania powiadomienia o nowym poście na maila?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, jest taka możliwość, tylko musiałbybyście podać mi Wasze adresy e-mail. Jeśli nie chcecie podawac tutaj to możecie wysłać na mój e-mail: delilah.in.usa@gmail.com

      Delete
  6. AAaa tam, email mogę podać i tutaj magdakreczko@wp.pl ; )

    ReplyDelete
  7. Ja tez ostatnio zaczelam kupowac kosmetyki tej firmy.

    ReplyDelete
  8. świetne zestawy! szkoda że nie mam dostępu do tych kosmetyków.. chyba że z allegro

    ReplyDelete
  9. Cześć
    Jestem fryzjerem w polsce, chciałbym spróbować szamponów tej firmy lecz niestety nie są one dostępne w PL, mam pytanie czy byłabyś chętna wysłać mi kilka sztuk, ja oczywiście pokrywam wszystkie koszty zakupu i wysyłki jeśli jesteś chętna mi pomóc to napisz albcyn@gmail.com
    pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj!

      Jeżeli chodzi o przesyłkę, to powiem Ci szczerze, że nie chciałabym ryzykować gdyż paczki wysyłane z USA do Polski dość często giną. Jedyne , co mogłabym zaproponować, to przywiezienie ze sobą szamponów, kiedy będę w Polsce (jakoś na wiosnę 2013). Wszystko zależy od tego ile to miałoby być sztuk itp.

      Pozdrawiam serdecznie!

      Paulina

      Delete
  10. ten pierwszy zestaw wymarzyłam sobie i kupiłam w Anglii i ku mojemu zdziwieniu krem do rąk z krową ( który wygląda przepieknie) pachnie tak ze czeka az cos mi sie odwidzi, moze te kosmetyki sa ok ale smrud jaki od nich idzie moze zniechęcić )=

    ReplyDelete