Thursday, August 16, 2012

Siedem faktów o mnie?

Zostałam nominowana/zatagowana do zdradzenia siedmiu faktów o mnie. Ok, co nieco mogę powiedzieć...

1. Głęboko wierzę, że dożyję conajmniej do 100 lat. Zawsze kiedy myślę ile czasu mi zostało odejmuję swój wiek od setki. Póki co wydaje się, że jeszcze dużo mi zostało i niech tak będzie ;)

2. Chętnie sięgam po książki podróżnicze Wojciecha Cejrowskiego, Beaty Pawlikowskiej i Martyny Wojciechowskiej, ale w mojej biblioteczce można znaleźć także innych autorów, zwykle polskich. Dlaczego polskich? Sama jestem Polką (mimo, że w moich żyłach płynie mieszanka narodowościowa, to nie lubię o tym opowiadać - tajemnica rodzinna ;)) i chcę poznać trochę świata z punktu widzenia właśnie Polaka. Czytanie takich książek daje mi pomysły na to, gdzie spędzić kolejne wakacje :)

3. Kocham podróże - w Europie upodobałam sobie szczególnie Bałkany - Chorwacja (tam szczególnie lubię wracać) i Bośnia i Hercegowina (byłam m.in. w Medjugorje na Górze Objawień, gdzie zastał mnie pożar). Chętnie wrócę w te rejony. Chyba nie muszę dodawać, że zamierzam teraz zwiedzić tyle miejsc w USA ile tylko możliwe? A moim nowym marzeniem jest wycieczka do Australii oraz Ameryki Południowej (dowolne rejony) ;) Ale nie ciągnie mnie w ogóle do Azji... choć możliwe, że kiedyś znajdę się na 3 lata w Korei? Czas pokaże. Natomiast do Polski najchętniej wracałabym w okresie letnim - czerwiec, lipiec, sierpień.

4. Kocham robótki ręczne, i nie mam tu na myśli robienia na drutach, ale np. własnoręczne robienie mydełek, wycinanek z papieru (np. w formie zaproszeń, plakatów), własnoręczne robienie kosmetyków (dotychczas jedynie błyszczyki, balsamy i kremy), robienie bransoletek, kolczyków, naszyjników, czasem nawet świeczek. Lubię też malować, lepić z modeliny itd. Myślę, że moje przyszłe dziecko byłoby zachwycone faktem, że mama będzie z nim malować, kleić, lepić, wycinać i rysować ;)

5. Jestem pedantką, która od czasu do czasu narobi bałaganu. Lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Moje dokumenty są poukładane chronologicznie i zwykle tematycznie. Książki najczęściej ustawiam od największej do najmniejszej ;) Ciuchy w mojej szafie wiszą poukładane kolorystycznie itd. Nie przeszkadza mi to też od czasu do czasu narobić bałaganu wokół siebie, który mogę mieć przez kilka dni. Mimo wszystko w końcu przychodzi taki dzień, że mnie ten cały bajzer wkurza i sprzątam :P

6. Jestem zbieraczem. Zbieram pamiątki z podróży - ulotki, bilety, paragony ze sklepów i restauracji i rachunki z hotleu, mapy, pocztówki i inne rzeczy, które wpadną mi w ręce. Jedyne czego nie lubię, to pamiątek, które stawia się na półce. Uważam, że to zwykłe zbieracze kurzu, które wyglądają tandetnie np. wielka muszla z łabędziem znad Bałtyku czy słomiany ludek lub ciupaga z Zakopanego. Nic z tych rzeczy, chyba, że akurat coś pasuje do wystroju wnętrza. Ale za to chętnie zwożę rzeczy, których później używam np. z Bostonu przywiozłam przepiękne kubki z panoramą miasta i napisem Boston, z krajów nadmorskich zwykle przywożę jakąś biżuterię - bransoletki, pierścionki z muszli czy naszyjnik z kamyków/bursztynów, zależy, co można dostać. Swoim bliskim najczęściej wysyłam pocztówkę i przywożę albo mały podręczny przewodnik po danym kraju, aby mogli sobie poczytać i być może zaplanować tam wycieczkę, albo również kubek czy lokalnie produkowane mydełko z oliwy z oliwek. Nigdy nie jest to przedmiot do postawienia na półkę i ja tez takich prezentów nie lubię ;)

7. Nie znoszę długich paznokci. Swoje zawsze obcinam na krótko, na tyle krótko, że kiedy zaciskam pięść, nie mogę czuć, że szpony wbijają mi się w dłoń. Nie, nie, nie! Nie potrafię powiedzieć dlaczego... poprostu nie czuję się :)


Nominuję... wszystkich tych, którzy chcą być nominowani. Chcesz? Daj znać w komentarzach :D

EDIT:

Nominuję:

Barszczyk

19 comments:

  1. Ciekawych rzeczy można się o Tobie dowiedzieć :)

    ReplyDelete
  2. Myślę, że dożycie 100 lat, odżywiając się po amerykańsku, jest bardzo wątpliwe, ale życzę Ci tego z całego serca :)
    Ja sama nie wiem co kobiety widzą w długich paznokciach i jak im to może nie przeszkadzać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A skąd Ty możesz wiedzieć jak ja się odżywiam ? ;) To, że pokazuje na blogu jakieś słodkości, nie znaczy, że jem je codziennie :P

      Tak dla porównania - dziadek mojego męża, Amerykanin od urodzenia mieszkający w USA ma już 93 lata. Można? Można ;)

      Delete
  3. Też kocham książki podróżnicze, mogłabym je czytac cały czas ;D

    ReplyDelete
  4. Haha! Muszla znad Baltyku rzadzi! Jest obowiazkowa, tak samo jak wisiorek z bzdetem oraz drzewko szczescia ;)
    Zazdroszcze porzadku w dokumentach. Ja wtykam dokumenty tam, gdzie akurat stoje, z mysla, ze "na pewno nie zapomne, ze tu polozylam". Wiemy, jak to sie konczy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja mama przywiozla z Zakopanego jakiegos ludka ze słomy... jak ktos do mnie przychodzil, to zawsze chowalam go do szafy, bo mi bylo wstyd miec cos takiego w chacie :P hahaha

      Delete
    2. Nooo! Jeszcze byly takie niby rozkrojone kamienie, ktore w srodku mialy niby mineraly czy cos. Tez konkretny koszmarek. Jedno takie drzewko szczescia z Helu mam do dzisiaj, bo to prezent byl ;) Pamietam jeszcze szal na roze pustyni.

      Delete
    3. Dokładnie! Takie drzewko szczęścia kiedyś daliśmy babci i do dziś je ma. Na półce wygląda tandetnie ;) No, ale coz... kiedy bylam mala, tez bylam bezgusciem.

      Ale najlepsze i tak sa porcelanowe latarnie, albo stateczki, ktore maja napis Kolobrzeg czy innej miejscowosci, a produkowane sa w Chinach :D

      Delete
  5. Hmmm, a ja w wielu punktach o Tobie, odnajduję siebie: pkt.1,3,5,6.
    A piękne paznokcie od zawsze podziwiam u Amerykanek, nawet bez względu na ich wiek, np. pani lat 87 i pięknie zrobione paznokcie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie zauważyłam tych paznokci, ale chyba zacznę bardziej się przyglądać :)

      Btw. Piękny zachód słońca w awatarze :)

      Delete
  6. ciekawa notka :)) magda

    ReplyDelete
  7. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  8. Dopiero co znalazłam bloga Twego, przeczytałam od początku i muszę stwierdzić, że jesteś niesamowicie inspirująca i fascynująca. Tak jak USA. Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję. To naprawdę bardzo miłe przeczytać taki komentarz. Wpisy takie jak ten są prawdziwym motorem moje weny twórczej :D

      Delete
  9. znalazłam twojego bloga przez forum au pair i jednej rzeczy nie rozumiem.. piszesz że masz męża- a au pair nie mogą go mieć ! jesteś była au pair która wyszła za amerykanina,dobrze rozumiem ? pozdrawiam i będę zaglądac częściej ! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nigdy nie byłam au pair. Zarejestrowałam się na forum au-pair po to, aby zasięgnąć informacji od au pairs na temat tego, jak sobie radzą z dziećmi, bo chciałam przez jakiś czas pracować w USA jako opiekunka do dzieci. Pozniej zmienilam zdanie ;)

      Pozdrawiam serdecznie:D

      Delete
  10. Jesli o mnie chodzi to pod punktem nr 5 podpisuje sie obiema rekami. Czyli jednak moge siebie nazywac pedantka, mimo iz czasami narobie balaganu niesprzatanego kilka dni. Ufff ! :-)

    ReplyDelete