Friday, January 25, 2013

Arizona trip - planowanie część kolejna ;)

Dziękuję Wam za rady związane z tematem opieki nad kotkiem podczas naszego pobytu w Arizonie. Zdecydowałam jednak, że kotkę umieszczę w szpitalu dla zwierząt, który prowadzi także koci hotel. Jest to ten sam szpital w którym była sterylizowana i z tego, co pamiętam weterynarze i asystenci byli moją kotką zauroczeni, więc liczę na to, że dobrze się nią zajmą. Mam nadzieję, że kotka nie będzie bardzo tęskniła. Z domu dostanie mój szlafrok na którym uwielbia spać, swoje małe zabawki w kształcie myszek, swoje ulubione jedzonko i przekąski. Wydaje mi się, że szpital rozsądnie podchodzi do sprawy przechowywania zwierząt, bo przed zabukowaniem dla kocinki miejsca w hotelu, musiałam odpowiedzieć na szereg pytań związanych z jej szczepieniami, stanem zdrowia, czy porami karmienia. Mam nadzieję, że będzie jej tam dobrze. Zamierzam jednak drugiego dnia pobytu w Arizonie zadzwonić do szpitala, żeby dowiedzieć się czy ma się dobrze. Tyle na temat kotka... (powiedzcie mi jeszcze w komentarzach, że nie mam się czym martwić, please!)

W Arizonie zatrzymamy się w stolicy - Phoenix. Jestem w trakcie szukania informacji o tym, co można zobaczyć w samym mieście i jego okolicach. Korzystając z wikitravel.org, znalazłam kilka miejsc, które mogłyby mnie zainteresować:

1. Desert Botanical Garden

source

2. Pueblo Grande Museum and Archaeological Park


source

3. Ro Ho En Japanese Friendship Garden

source
 4. Sea Life Aquarium
source

Jeśli chodzi o wyprawę nad Wielki Kanion. Wykupiliśmy wycieczkę - "Grand Canyon via Sedona and Navajo Reservation". Wyjazd jest o 6:00 a.m., a powrót dość późnym wieczorem :) Zacieram ręce na focenie :)

Dziękuję za rady i wskazówki jak zwykle na wagę złota! :) Pozdrawiam Was!

18 comments:

  1. Nie martw sie o kotke:)Z tego co napisalas to szpital/hotel wyglada b profesjonalnie.Sorry ze Cie wystraszylam moja historia( ale to byl pojedynczy przypadek bo nie wiedzielismy o zmianie wlascicieli i o zatrudnianiu nastolatkow do opieki nad zwierzetami)
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szkoda gadac, pewnie sie strachu najadlas na wyjezdzie przez tak nieprofesjonalne zachowanie wlascicieli tego hotelu dla zwierzakow.

      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Delete
  2. Co tu pisać, poprostu zazdroszcze super blog. Tylko jakbym mógł prosić o więcej amerykańskich smaków spożywczo przemysłowych:)?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiście, że mógłbyś :) Już zbieram materiał na nową notkę :)

      Delete
  3. Co tu pisać, poprostu zazdroszcze super blog. Tylko jakbym mógł prosić o więcej amerykańskich smaków spożywczo przemysłowych:)?

    ReplyDelete
  4. Co do kotka na prawde nie masz sie co martwic :-) moje dwie maludy zostawaly albo ze znajomymi albo z siostra M. i nigdy problemu nie bylo ;-)



    A wycieczki zazdroszcze niemilosiernie ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wycieczką będę się cieszyć jak już dolecę. A zanim to się stanie to czeka mnie rozstanie z Mitusią i dwa loty samolotem, a tego nie lubie heh ;)

      Pozdrawiam :D

      Delete
  5. My możemy pisać, że kotce w hotelu bedzie super, ze na pewno nie bedzie za Toba tak tesknic jak pozostawiona sama w domu (nawet z dochodzaca raz dziennie opiekunka), bo w koncu bedzie miala inne kociaki z ktorymi bedzie sie bawic. Pytanie jest tylko jak Ty to wytrzmasz. Codzienne telefony do hotelu, godzinami rozmyslanie co ten Twoj Slodziak teraz robi. Musisz czesciej wyjezdzac, zeby samej sie przyzwyczaic do rozlaki z katka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trudno nie przyznać Ci racji :) Rozstanie ze zwierzakiem zawsze było dla mnie uciążliwe

      Delete
  6. Ej, mogę bezczelnie wpakować się do Twojej walizki i zabrać się do Parku Archeologicznego? :) Czekam na relację i fotki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kochana, nie jestem pewna czy bede w tym parku archeologicznym na bank, ale jesli sie uda to sie tam wybiore :) Wskakuj do walizki :D

      Delete
  7. Nie Ty jedna nie lubisz latać :) mnie zawsze boli brzuch przed startem :{ Z niecierpliwością bede czekała na fotki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A mi przed startem poca sie rece ;) uspokajam sie dopiero jak juz lecimy, a potem znowu sikam po nogach przy lądowaniu ;) ehh

      Delete
  8. Z ciekawości sprawdziłam jaką pogodą mogłaby mnie dzisiaj uraczyć Arizona i muszę przyznać, że to pierwszy powód, dla którego zazdroszczę Ci wyprawy. NY jest niemiłosiernie nieprzytulnie i wietrzne. Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polnocna Karolina tez ostatnio zrobila sie nieprzyjemna. Luty to ponoc najzimniejszy miesiac tutaj brrrr

      Delete
  9. Bardzo ciekawy blog! Możesz dodawać wiecej swoich zdjęć.<3

    ReplyDelete