Monday, September 30, 2013

Samochody w USA - Part 1 - "Popularne marki"

Do napisania tego posta skłoniło mnie pytanie (albo raczej kilka pytań) od jednej z czytelniczek mojego bloga. Od razu mówię, że nie znam się na samochodach ;) Potrafię jedynie z emblematu odczytać jaka to marka (a i tak najbardziej zapamietam kolor i kształt ;)) i ewentualnie rozpoznam te najnowsze modele, ale jeśli chodzi o samochody starsze niż 5 lat to już nie radzę sobie za dobrze, dlatego poproszę znawców o pomoc w uzupełnieniu info na temat modeli, których zdjęcia przedstawię poniżej oraz o poprawienie mnie jeśli sie przy którejś marce pomylę ;) 

Pozwolę sobie zacytować część treści maila dzięki któremu zaczęłam zwaracać większą uwagę na auta w moich okolicach specjalnie po to by coś tutaj na blogu Wam pokazać ;) :

 "Jak wygląda sprawa odległości między domami a sklepami i centrami handlowymi itp."

Bywa różnie. Nawet jeśli widzisz supermarket z okna swojego domu, to żeby dostać się tam pieszo trzeba przedrzeć się przez trawę i krzaki, bo nie ma chodnika - przerabiałam wielokrotnie na własnej skórze. Powiedziałabym, że wszystkie miejsca w jakich miałam okazję mieszkać były przystosowane bardziej do kierowców niż pieszych, ale co się dziwić, w końcu tutaj prawie wszyscy mają prawo jazdy i własny samochód, a transport publiczny w większości miejscach kuleje, no i nie ma chodników. Stoi za tym pewna idea, o której pisałam wcześniej :)

"Poza tym, chciałam Cię zapytać o samochody. Wiadomo, że Amerykanie mają rozmach i raczej nie akceptują czegoś takiego jak “małe ekonomiczne miejskie autko”, stąd moje pytanie czy ten stereotyp jest prawdziwy, jakie są najczęściej spotykane na ulicy w Stanach marki samochodów, oraz jakiego typu są to samochody (Pick-up, van itp)."

Faktycznie w Stanach jest dużo więcej samochodów typu pick-up truck, minivan, SUV czy wagon niż w Europie. Prawde powiedziawszy nawet kiedy teraz podchodzę do okna i liczę ile jest tych większych samochodów a ile tych małych, ekonomicznych miejskich autek, to mogę chyba stwierdzić, że moi amerykańscy sąsiedzi ewidentnie mają słabość do paliwożerców. Jednak nie wszyscy Amerykanie mają obsesję na punkcie dużych samochodów - my akurat mamy małe ekonomiczne autko. Pamiętam, że kiedy mój mąż wybierał się na aukcję, gdzie zamierzał kupić nasze pierwsze wspólne amerykańskie auto, to namawiałam go na samochód, który byłby nie koniecznie duży, ale wysoki. Lubię wysoko siedzieć w aucie gdyż czuję się wtedy bezpieczniej i też więcej widzę. Stało sie jednak inaczej - mąż kupił auto, które jest małe i niskie, więc bywa, że na drodze czuję się jak mrówka gdy mija mnie taki np. GMC Sierra. Moi sąsiedzi z góry mają i małe auto i minivana, ale zauważyłam, że częściej jeżdżą tym małym. Cóż, mimo, że paliwo jest tutaj znacznie tańsze niż w Europie, to jednak w rzekach ono nie płynie i też warto czasem pomyśleć o oszczędzaniu :)

Najczęściej spotykane przeze mnie na ulicy marki samochodów to chyba właśnie GMC, Mustang (szczególnie popularny wśród chłopaków z armii - tak wynika z moich obserwacji), Nissan, Chevrolet, Ford, Toyota, Honda, Hyundai, Volkswagen, Lincoln, BMW...  i te stare wersje i nowsze ;) na modelach niestety się aż tak dobrze nie znam ;) 

No to teraz trochę zdjęć - wybrałam się na parking i popstrykałam fotki tu i tam. Wybaczcie mi proszę jeśli niektóre auta będą ucięte, ale trzaskałam IPhonem na oślep - kiedy na dworze jest słońce, to nic w tym pieprzonym telefonie nie widać :P 

Jedziemy! 

MERCURY
TOYOTA PRIUS
FIAT
CHEVROLET
LINCOLN
CADILLAC
FORD MUSTANG


FORD
FORD MUSTANG
NISSAN
LINCOLN
CHEVROLET CAMARO


29 comments:

  1. Czekałem na ten post :-) Moje przeczucia się potwierdziły. Amerykanie nadal kochają wielkie auta i dużą pojemność silnika. Wycieczka na jakikolwiek pobliski parking dostarcza wielu ciekawych przeżyć.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    www.twojwybortwojaprzyszlosc.pl

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie tylko amerykanie, polscy emigranci też je lubą - oba moje mają po 8 cylindrów, jeden 4.6L a drugi 5L ;)

      Delete
    2. Duze auta sa tutaj tez bardziej przydatne niz male :)

      Delete
    3. Marku, wielkie auto to moje marzenie ;) Juz zapowiedzialam mezowi, ze jak pojde do pracy to kupuje dla siebie paliwozerce :D

      Delete
    4. A moim marzeniem jest (co pewnie czytelnicy mojego bloga zauważyli) Tesla Model S - samochód który nie pali wcale benzyny i który jest w pewnym sensie bardzo brzydkim gestem w stronę szejków z Bliskiego Wschodu.

      Delete
    5. Tesla? Świetne auto :) Zauważyłem, że akurat te auta zawsze są o krok przed konkurencją i są inne niż większość.
      Pozdrawiam

      Delete
  2. Ech... myślałam, że w USA są normalne chodniki wszędzie... No i moje wyobrażenia o USA legły w gruzach :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. A skądże, chodniki to mozesz uswiadczyc na osiedlach albo w duzych miastach, a tak jak bys chciala isc do marketu z domu, to Ci chodnik utną w polowie drogi i dalej zasuwasz po krzakach i trwanikach :D

      Delete
    2. Nie wiem jak w innych Stanach, ale w Oklahomie (w moim mieście przynajmniej) na osiedlach są chodniki ale latem są często mokre, bo zraszacze trawy pięknie je podlewają i człowiek i tak idzie ulicą ;)

      Delete
    3. Na osiedlu u mnie tez sa i tez jak o polnocy wracalam z silowni to zraszacze mnie dorwaly :D i wrocilam mokra od potu i wody hehe. Ale poza osiedlem ida chodniki jakis kawalek i potem sie urywaja w najmniej spodziewanych miejscach :P

      Delete
  3. Przyznam, że uwielbiam stare auta, zwłaszcza amerykańskie. Do Mustangów i Mercurych mam szczególną słabość :) duże też lubię, więc ten post bardzo mi się spodobał. Też nieraz słyszałam, że Amerykanie lubią wielkie auta i to się sprawdziło, ale po przykładzie Twoich sąsiadów widać, że lubią wielkie posiadać, a mniejszymi się poruszać :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale to tylko jedni sasiedzi tak robia, a nie wiem jak jest z innymi :) Tez podobaja mi sie Mustangi :D choc wolalabym miec GMC :)

      Delete
  4. ja na wszystkie wielkie samochody mówię WANY :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. tez tak mowilam dopoki troche nie poczytalam i sie nie wyedukowalam :D

      Delete
  5. Ok, duze samochody ( tzw.paliwozercy), juz tlumacze, Ameryka to kraj gdzie pokonuje sie naprawde duze odleglosci, np. do najblizszego supermarketu mam dokladnie 32 mile, na wieksze zakupy jezdze 2 razy w miesiacu, i do bagaznika malego samochodu miesci mi sie jeden worek karmy dla psow, wiec maly samochod po prostu odpada, bo musialabym jezdzic co najmniej 3 razy.
    Nastepna kwestia to po prostu wygoda jazdy, mialam przyjemnosc jezdzenie Daewoo przez tydzien, moj kregoslup bardzo tego nie lubil. Mieszkam w gorach, wiec jak nam napada sniegu, naped na 4 kola jest po prostu wskazany.
    Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mi sie wlasnie marzy taki paliwozerca typu GMC wlasnie ze wzgledu na wygode (moj kregoslup tez nie lubi malych i niskich aut) mimo, ze do pobliskiego marketu mam jakies 2.5 mili. No i tez w duzych autach czuje sie bezpieczniej niz w takim np. garbusiku od VW...
      Aj zazdroszcze mieszkania w gorach, zawsze chcialam mieszkac chocby w poblizu gor. Choc pewnie mam wyidealizowany obraz w glowie, bo domyslam sie, ze mieszkanie w gorach to nie tylko piekne widoki i sielanka.

      Dziekuje za informacje i rowniez serdecznie pozdrawiam! :)

      Delete
    2. 5 lat temu mielismy bardzo powazny wypadek, i gdyby nie fakt, ze jechalismy Chevy Avalanche to wachalibysmy kwiatki od spodu :))) bo ironicznie wjechal w nas tez Chevy paliwozerca.
      Mieszkanie w gorach ma swoje plusy, ale zimy mamy dlugie i mrozne, tak ze troche ci zazdroszcze tego mieszkania w cieplejszym klimacie.

      Delete
    3. Wlasnie to probuje mojemu mezowi wytlumaczyc jesli chodzi o bezpieczenstwo. Kiedy ja mowie mu o duzym samochodzie to on widzi wlasnie paliwozerce, a ja bezpieczenstwo. "I'd rather pay more for gas and be safe on the road than save money and be ready to die when something hits me" to moj staly argument ;)

      ... idealnie miejsce w ktorym chcialabym zamieszkac mialoby gory, lasy, ocean, kilka drapaczy chmur, piaszczysta plaze i wieczna temperature powyzej 28 stopni C. ;) nie wiem jeszcze czy takie miejsce w USA istnieje, ale moze kiedys sie znajdzie :D

      Delete
  6. Jednak North Carolina to biedny stan - dla porównania samochody w South Beach, Miami: http://florydziak.blogspot.com/2012/03/samochody-south-beach.html

    ReplyDelete
    Replies
    1. Piekne auta. Ja glownie robilam fotki tych, ktore sa wystawione na sprzedaz, bo moglam bezkarnie cykac. A tak robic fotki aut sasiadow to mi troche glupio :D

      Delete
  7. Stare auta są piękne. Mam znajomego, który kupuje z umiłowania saochody z lat 80-tych i je pięknie odmalowuje i wyglądają bajecznie :) I jeżdżą tak samo - płynnie, nie czuć niczego. My mamy 2 samochody - Hyundai i Toyota (ta ostatnia z 1998 roku a ma ledwo 100k na liczniku :)) - chciałam mały samochód, wyszło inaczej. Moim marzeniem był Prius C ale bałam się, że go zaraz porysuję. Zresztą - nienawidzę jeździć, więc i drugi samochód w garażu siedzi ;-)
    Co do wielkości - w Oklahomie wiele ludzi ma SUV i pick-upy. Na początku tego nie rozumiałam, teraz, odkąd mamy dom, i owszem. Kupić złożony mebel (w kartonie) to cud. Tutaj wszystko jest skręcone w sklepie i kupno choćby krzeseł ogrodowych to tragedia - trzeba rozkręcać w sklepie i skręcać w domu jeszcze raz. Stół do ogrodu kupiliśmy jedynie dzięki uprzejmości pracownika sklepu, który jako że mieszka niedaleko zaoferował się nam go podrzucić (dodam - kompletny nieznajomy).
    Mając park praktycznie za ogrodzeniem mamy rowery. teraz mieszkamy w dobrej lokalizacji i możemy nawet do sklepu (Walmart neigborhood market wiec niemały) rowerem podjechać. Oczywiście miejsce by go zabezpieczyć/ przypiąć to już inna sprawa ;) Głównie jednak - chodników brak, wszędzie trzeba poruszać się autem, co, jak już mówiłam, jest dla mnie ogromnym problemem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez podobaja mi sie stare samochody\ :) jeszcze jak sa odrestaurowane to juz w ogole napatrzec sie nie mozna :)

      Jak chcesz zlozone meble kupic to jedynie IKEA chyba... bo nie znam innych sklepw meblowych, gdzie moglabys kupic meble do skrecenia w domu.

      Delete
    2. Dorwaliśmy coś a'la IKEA w Big Lots (podobna szafeczka do naszej polskiej z ikei), ale to nie to samo :( A najbliższa Ikea w Texasie, a tam wcale mi się nie chce jechać, potem to już Chicago albo Denver (druga sprawa to brak możłiwości przewiezienia tego, a koszty dostawy są okropnie drogie). W Polsce wszystkie meble mieliśmy z Ikei, włącznie z moją ukochaną czerwoną kuchnią ;) Tutaj niestety mamy zwykłe szafki, ale jak już uzbieramy na nasz dom... :)

      Delete
  8. Delilah, wielkie dzięki za ten wyczekany przeze mnie post :) Czyli rzeczywiście jest tak, jak sądziłam. Więc wygląda na to, że USA to raj dla mnie, przynajmniej pod tym względem :D Jako że ten post to "part 1", rozumiem że mogę się spodziewać również "part 2"?
    Agata :)

    ReplyDelete
  9. Jeszcze jeden komentarz w sprawie chodników - ich istnienie czy też nie istnienie zależy bardzo od lokalizacji. I to nie w sensie "bliżej dużego miasta są chodniki" - mieszkam legalnie w "unincorporated area" = miejscu gdzie nie ma miasta. A chodniki są, piękne, szerokie, zaprojektowane zarówno dla pieszych jak i dla rowerów a także wózków golfowych. Żeby nie było wypadków w wielu miejscach są zrobione przejścia podziemne pod ulicami. Wczoraj np. pojechaliśmy z żoną na obiad rowerami do miasta - 10 km w jedną stronę. Droga cały czas chodnikami. Także do większości sklepów da się dotrzeć chodnikami. Za to problem jest z odległościami - do najbliższego sklepu mam jakieś 5 km = może i by się dało dojść piechotą, ale zajęło by to stanowczo za dużo czasu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marek, Ty szczęściarzu! Co ja bym dała za chodnik do jednego ze sklepow do ktorego mam blisko a ciagle musze meczyc auto nawet jak ide po glupi krem do twarzy. Ale bardziej od braku chodnikow czy to w maryland czy tu w NC boli mnie to ze nawet jak ten chodnik gdzies jest to nie ma przejść dla pieszych z sygnalizacja swietlna w miejscu, gdzie ona by sie naprawde przydala - jest takie miejsce w miescie, gdzie po jednej stronie ulicy jest centrum handlowe, a po drugiej stoja te wielkie outlety typu Ross. Bywa, ze ludzie chcac przejsc na piechote z centrum handlowego do np. tego Rossa to przebiegaja przez ta 6 pasmówke.

      btw. Twoje komenatrze sprawily ze Floryda pojawila sie na mojej liscie miejsc must visit:D

      Delete
  10. Witaj powiem Ci ze od zaprzyjaznionego grona porzadnych mechanikow wiem ze toyotki sa dobre (czasami moze trafic sie jakas felerna sztuka lub seria tzw recall ale to wielu marek problem) wiadomo ze z czasem wszystko sie psuje ale toyoty sa bardziej wytrzymale niz inne marki (jezdzace gabloty:) z prawie 300 tys przebiegu) pod warunkiem ze 'jak sie dba tak sie ma' przytocze slowa mechanikow inne auta takie jak gmc mercury dodge to tzw 'skladanki' kilku marek gdzie przykladowo by dostac sie do jakiejs drobnostki trzeba podnosic silnik co przeklada sie na dluugie godziny pracy u mechanika i stratna kieszen auta te ledwo maja 100 tys i wiekszosc rzeczy do wymiany a np voltswagen'owi i volvo odpadaja klamki drzwi itp audi bmw i merol w USA to nie to samo co z Niemiec bo tutaj skladaja to w meksyku i od znajomych wiem ze jedne i drugie maja w sobie duzo problemow samochody ogolnie maja 2 podstawowe funkcje jazde i bezpieczenstwo (szeroko pojete ale no ma sie 'sprawnie toczyc' ) dodatkowo ekonomiczna czy praktyczna funkcje gdzie np drogie marki to drogie zabawki - przeplacanie za marke ubezpieczenie czesci i naprawe bo wtedy wszystko inaczej licza .. Ps. Moja cala (liczna) rodzinka ma toyotki a z duzych fajne sa highlander i 4runner :)

    ReplyDelete
  11. Fajnie by było mieć takie auto w Polsce:) Oj piękny jest ten stary Mustang. Tylko jak to się zepsuje to koniec... no właśnie nie. Dzięki Bogu, że ktoś pomyślał o sprowadzaniu części ze Stanów. Ze sklepem wychodzi tanio. Polecam http://czesci-usa.com.pl/acura/? mają części do Acury i wielu innych amerykańskich samochodów.

    ReplyDelete