Monday, October 7, 2013

Wrzesień na zdjęciach :)

Ten post będzie czymś w stylu mobile mix, ale nie podoba mi się taka nazwa i też na większości blogach takie przypadkowe zdjęcia z telefonu są opatrzone za kótkim albo żadnym komentarzem. Postaram się aby u mnie było bardziej wylewnie ;) jak zwykle.

Mieszkam akurat w takiej okolicy, gdzie królują fast foody. Mamy tu Sonic Burger, Burger King, Taco Bell, McDonald's, Burger King i inne śmieci, ale wśród tych restauracji znalazłam jedną perełkę do której częściej zaglądam (no... tak raz na 2 miesiące). Oczywiście nie mówię, że jest to jedna z najlepszych restauracji do której można pójść w USA, ale karmią tam całkiem nieźle, a obsługa jest zawsze bardzo przyjaźnie nastawiona. Możemy tam zjeść pokaźnych rozmiarów hamburgery z różnego rodzaju dodatkami, makarony, sałatki, itp. Mowa tu o... Ruby Tuesday - nie, to nie fast food, do którego się wpada, je z prędkością światła i ucieka ;)



Wnętrze restauracji jest bardzo przytulne a światło lekko przydymione, co sprzyja dłuższemu przesiadywaniu ;)

Na przystawkę, kiedy czekacie na jedzenie, które zamówiliście podawane są takie bułeczki - całkiem niezłe ;)



A to moje danie główne - makaron w kremowym sosie z krewetkami:


Co więcej Ruby Tuesday zrobiło świetną akcję - w National Cheeseburger Day rozdali 100 000 kuponów na darmowe cheeseburgery (Ruby Tuesday: Free cheeseburger for the first 100,000 visitors to FunBetweenTheBuns.com) :) Ja i moja znajoma zdążyłyśmy załapać się na dwa po jednym dla każdej z nas :D



A oto mój darmowy Spicy Jalapeno (tak, frytki też były za darmo jako zestaw z cheeseburgerem), a zapłaciłyśmy jedynie za napoje (no i dałyśmy napiwek - w pełni zasłużony, bo kelner wychodził z siebie, żeby jak najlepiej nas potraktować :D)


A teraz z innej beczki - zakupy w TJ Maxxie podczas których udało mi się znaleźć lunchbox, który pokazywałam Wam w poprzednim poście.

Moja ulubiona alejka z przyborami do przechowywania różnych rzeczy:


Najwięcej czasu spędzam zawsze w tej alejce. Często przeglądam, przewracam, porównuję ceny, szukam pasujących dodatków do swojego mieszkania i gadżetów do organizacji wnętrza itp.







Te ramki, które widzicie ponad obrazami przedstawiającymi konie to nie takie zwyczajne ramki na zdjęcia czy obrazki. Te ramki to oszklone płótna, których używamy tak jak tablice korkowe. Myślę, że taka ramka to fajna alternatywa do niezbyt atrakcyjnej tablicy korkowej ze względu na walory estetyczne. Jedna z tych ramek wróciła ze mną do domu i wisi sobie teraz po lewej stronie od mojego biurka - przypiełam do niej już widokówki z podróży a pomiędzy nimi małe, kolorowe karteczki ze słówkami po angielsku (tak, ja uczę się tego języka cały czas i będę sie go uczyć do końca życia ;)) lub po hiszpańsku, które chcę zapamiętać.

Jest krzywo powieszona na tym zdjęciu, ale już poprawiłam:




Jeśli macie ochotę na ładny kubek do kawy, to TJ Maxx ma pokaźną ofertę ;)

A tu walizka T. Hilfigera:



Sprawdźmy cenę - całkiem spoko:



Dział z jedzeniem w TJ Maxxie - czasem można znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy:





W dziale z ubraniami znalazłam bluzkę z motywującym przekazem:


i nawet ładne buty...




Podobają mi się takie buty, ale u innych dziewczyn. Ja czuję się w nich niebardzo sobą... (wolę Converse'y :D)

A tutaj spacer po polu golfowym:




I znów cheeseburger w Ruby Tuesday:

A tu moja znajoma przywiozła mi polskie żarcie, które znalazła u siebie w NYC (Dziękuję <3! :D):



 A tu staw, który mijałam, kiedy szłam do dentysty na rutynowe czyszczenie :P



Amerykański patriotyzm:


 Zupa kukurydziano-serowa na ostro: kukurydza mrożona, woda (tyle, żeby tylko przykryła kukurydzę), kostka rosołowa, pół cebuli - wszystko zagotować. Gotować 5 - 10 minut, przelać do blendera i zmiksować dodając kawałki serka mozarella lub innego wedle uznania, następnie przelać spowrotem do garnka. W misce można (nawet należy) doprawić sobie zupę jakimś ostrym sosem typu tabasco, chili, jalapeno itp., dodać kilka nachosów i można jeść :D Idealnie rozgrzewająca na jesienne wieczory!


Siłownia - 60 minut oglądania na IPhonie programu o samolotach, chodzenia pod górkę na bieżni i rezultat - 457 kcal w dół :D Whee!

26 comments:

  1. Fajny post z codziennego zycia.Zamieszczaj ich wiecej:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :) myślę, że od czasu do czasu coś takiego wrzucę :)

      Delete
  2. Tak, takie posty są naprawdę fajne i dobrze, że opatrzone komentarzem :)

    Czekamy na więcej!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje! Mialam mieszane uczucia co do tego posta, ale ciesze sie ze sie podoba i bede zamieszczac wiecej :D Pozdrawiam! :)

      Delete
  3. o taco bell tyle słyszałam, że jak kiedyś wybiorę się do stanów, muszę spróbować;)
    fajny mix, będę czekać na kolejne:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taco Bell to taki fast food inspirowanyb kuchnia meksykanska, ale radzilabym wybrac sie do prawdziwej knajpy meksykanskiej to juz Taco Bell bedziesz omijac :D

      Delete
  4. Aaa super post !! Wszystko cudowne , narobiłaś mi ochoty na takie burgery a u nas dostanie ich graniczy z cudem ! :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. sama sobie narobilam ochoty przez wklejanie tych fot, ale chyba sie powstrzymam :D

      Delete
  5. Post bardzo mi się podoba :) często gotujesz w domu, czy raczej jadasz w restauracjach, knajpach?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Często gotuję w domu. Do knajpy chodzę jedynie z koleżankami, ale bardzo rzadko, a z mężem do knajpy raz na ruski rok ;) bo on niebardzo lubi przesiadywac w restauracjach ;)

      Delete
  6. Dużą masz stopę - tak jak ja ;)
    Ale butki takie sobie, też wolę sportowe :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam dużą, ale o dziwo w USA nie mam żadnego problemu z rozmiarówką, bo myślą tutaj o takich kobietach, które nie tylko noszą 36 ;) W PL niestety był ten problem, że kiedy wchodziłam do sklepu, to trudno było znaleźć 40, 40,5, 41, bo te byly najczesciej rozchwytywane, a 36, 37 jak stały tak stały...

      Delete
  7. Komentarz potrafi wiele zmienić ! :) a bieżnia to przez Ż- chyba, ze na Twojej więcej się spala :) pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki, już poprawiłam :) Pozdrawiam!

      Delete
  8. Zgadzam się ;-) Bardzo fajna forma przekazu oby takich więcej a patrząc na zdjęcia z jedzeniem chyba zgłodniałem ;)

    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    www.twojwybortwojaprzyszlosc.pl

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki :) Miałam mieszkane uczucia co do tego postu, ale chyba bede zamieszczac wiecej skoro sie tak wszystkim spodobalo :D

      Delete
  9. Świetne zdjęcia. Lubię takie posty, szczególnie z USA :D

    ReplyDelete
  10. Uwielbiam buszować po TJ Maxx! Zawsze można tam wyszperać coś ciekawego w dobrej cenie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tj Maxx, Marshalls, Ross, Tuesday Morning, Michaels, Joanna to moje ulubione sklepy, po których buszowanie mi sie nigdy nie nudzi :D

      Delete
  11. Zastanawiałam sie czy w Twojego posta wdała sie literówka ale patrząc na metke na lunchboxie widze ze nie...W USA sklep nazywa sie TJ MAXX a u nas w PL TK MAXX :D http://www.tkmaxx.pl/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, do TK Maxx w Polsce tez zaglądałam :D

      Delete
  12. Mój mąż dostał w prezencie gift card do Ruby Tuesday. Mamy ją chyba od maja i jakoś nie możemy się wybrać, choć mamy bardzo blisko ;) Chyba mnie zmotywowałas by wreszcie się tej gift card pozbyć (jako, że nie lubię za bardzo amerykańskiego jedzenia, nie lubię chodizć do miejsc, których nie znam).
    Nie wiem czy masz gdzieś blisko siebie Panera Bread ale jeśli tak to polecam bardzo, szczególnie ich zestawy Pick Two :)
    TJ Maxx, niezbyt ulubione przeze mnie miejsce (nie mam cierpliwości, poza tym wszystko jest na mnie za duże) - ostatnio chciałam kupić buty i wierz mi lub nie, na wieszaku wisiały używane sandałki (widać, że noszone - odcisk stopy, który nie powstaje po mierzeniu, oraz starta podeszwa) z normalnie przyczepioną ceną...

    ReplyDelete
    Replies
    1. No to polecam skorzystać z gift karty, bo Ruby to nie jest taki typowy fast food. Żarcie mają całkiem smaczne, burgery są na tyle duże, że naaet jak przyszłam tam wygłodniała po zakupach z koleżanką to nie wmieściłam całego :D A jak go zbaczyłam to myslalam sobie najpierw "phi, dam rade" ale nieeeee ;)

      A panera bread tak sie sklada, ze dzisiaj mijałam samochodem takie miejsce. zwrocilam uwage bo na zewnatrz wygladalo mi to na piekarnie, wiec liczylam ze moze jakis cheleb tam dorwe :D ale nie zatrzymywalam sie, bo widzialam za duzo aut na ich parkingu, wiec mowie, aaa tam jade do domu.

      W moim TJMaxxie poki co niczego używanego nie zastałam. Oczywiscie zdarzaly sie rzeczy gdzies tam uszkodzone, ale ja zawsze oglądam zanim cos kupie. Mozliwe ze z tymi butami to ktos tam w przymierzalni podmienil albo cos? ;) rozne rzeczy widzialam - np. w walmarcie koles otworzyl sobie wode gazowana, napil sie i odlozyl na polke ;)

      Delete
  13. O matko, teraz jestem szczęśliwa, że w USA każdy pije wodę z kranu ;) My kupujemy sporo rzeczy w Walmarcie, bo Target jest u nas dość mały, a do większego miasta jechać pół godziny w jedną stronę nie zawsze nam się chce. Dobrze, że napojów nie kupujemy bo już bym tam nie wróciła ;)

    Panera Bread ma pyszne bagietki (co prawda jak pierwszy raz zobaczyłam cenę (chyba 2,5$), niedługo po przylocie z Polski, pomyślałam "2,5$ za bagietkę?!). Oczywiście po 10 miesiącach perspektywa się zmieniła, ale my pieczemy swoje chleby, więc bagietkę biorę tylko do "pick 2". Możesz też zapisać się o ich programu z nagrodami - naprawdę się opłaca. Ja już wiele razy dostałam coś za darmo, albo ze zniżką, a teraz czeka na mnie urodzinowe ciastko :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja nie pije z kranu :D mam za to obsesje na punkcie gazowanej ze świeżą cytryną lub limonką :D Ja w Walmarcie czasem kupuje napoje, ale zawsze sprawdzam czy nie byo wcześniej otwierane przez jakiegos dowcipnisia.

      A co do Panera Bread to wlasnie przed chwilą tam byłam i kupiłam cinnamon raisin bread oraz country loaf :D

      Delete