Wednesday, December 18, 2013

5 dni do Wigilii ;)

Zostało 5 dni do Wigilii Bożego Narodzenia. Biegam po sklepach i szukam prezentów? No way! ;) Na szczęście do Polski zamierzam przyjechać dopiero latem, więc mogę na spokojnie kupic kilka rzeczy na poświątecznych wyprzedażach. Jedyną osobą dla której kupiłam prezent w tym roku była koleżanka ze szkoły ESL no i... moja teściowa, ale ta odwiedza mnie tuż po świętach, więc mam nadzieję, że zamówiony dla niej prezent dojdzie na czas :D Z mężem nie robimy sobie prezentów nawzajem, a zwykle kupujemy coś z czego oboje możemy skorzystać i to jest nasz prezent. Ja już wiem co to będzie tym razem, bo wspólnie zdecydowaliśmy, ale o tym napiszę później.

A zatem... zostało 5 dni do Wigilii, a co działo się u mnie od 1 grudnia do tej pory? Muszę przyznać, że dość sporo... wiecie, ubieranie choinki, ściąganie kota z drzewa, dekorowanie choinki od nowa po tym jak kocia zdecydowała, że bombki wiszą za nisko i trzeba je ściągnąć i pokulać po dywanie ;) Zrobiłam też własnoręcznie świąteczny wieniec, dwa stroiki ze świeczką, udekorowałam okna i to tyle co zrobiłam w domu, ale może jeszcze nie koniec? Naszła mnie wena na tworzenie dekoracji i nie ma zmiłuj, cągle gdzieś widzę inspiracje i próbuję albo odtworzyć, albo stworzyć wersję bardziej personalizowaną.

Anyway...

Pewnie niektórzy z Was słyszeli o 'Operation Toy Drop' czyli tzw. 'zrzut zabawek', który odbył się w Fort Bragg, NC? Polscy żołnierze też wzieli w tej akcji udział. Możecie o tym poczytać tutaj: http://optoydrop.blogspot.com/ Samego eventu niestety nie miałam okazji widzieć na własne oczy gdyż tego samego dnia byłam zajęta przygotowywaniem sali na bożonarodzeniowe party dla dzieci, które straciły rodzica służącego w siłach zbrojnych USA. Wraz z mężem, dowódcą i kilkoma innymi wolontariuszami przestawialiśmy stoły, krzesła, przygotowywaliśmy tzw. craft tables czyli stoliki przy których dzieci jak i dorośli ręcznie wykonywali np. ozdoby choinkowe czy malowali świąteczne kubki itp. 

Zrobiłam zdjęcia choinki w sali (było ich kilka):


Wszystko fajnie, tylko ściągnijcie z tego drzewka tę wstążkę, która wygląda jakby znalazła sie tam przypadkiem :P

Poniżej - craft table dla dorosłych ;) Dzieci nie mają czego szukac przy gorącym kleju ;)



Proste zadanie - złożyć z tych wszystkich kulek i skrawków bałwanka ;)

Następnego dnia udaliśmy się do Raleigh - stolicy Północnej Karoliny. Muszę przyznać, że Crabtree Valley Mall zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie pod względem dekoracji świątecznych i atrakcji dla dzieciaków - sami popatrzcie:



Widzicie tych ludzi stojących w kolejce? To rodziny z dzieciakami czekają na swoją kolej by posadzić swą pociechę na kolanach Świętego Mikołaja... miał facet pełne ręce roboty ;)



Kilka dni później mieliśmy w szkole ESL 'Tree Lighting Ceremony' czyli zapalanie światełek na szkolnej choince. Z tej okazji szkoła zorganizowała dla nas mały poczęstunek. Niestety nie zrobiłam zdjęcia choince, bo zwyczajnie zapomniałam, ale poniżej możecie zobaczyć to co zostało na moim talerzu zanim zdecydowałam się uwiecznić te resztki warzyw, ciastek i orzeszków haha ;) Jak widzicie w tym samym czasie ćwiczyliśmy z moją grupą gerunds & infinitives.


A tutaj niespodzianka od mojej mamy ;) Pierniczki, które jakieś 50 dni były zamknięte w pudełku i m.in. płynęły przez Atlantyk ;) aż w końcu do mnie dotarły. Dobrze, że pierniki mają to do siebie, że kiedy są zamknięte w szczelnym opakowaniu, to będą dobre i miękkie nawet po roku. 


Muffinki, które przygotowywałam na imprezę bożonarodzeniową zorganizowaną dla oddziału mojego męża. Moje babeczki były jedynym domowym wypiekiem na tej imprezie. Reszta słodkości była kupna - tak, z tą obrzydliwie słodką polewą na wierzchu, fuj! Na szczęście pomimo, że ciast i babeczek nie chciało się nikomu robić własnoręcznie, to jednak indyk, duszone ziemniaki oraz wszelkiego rodzaju zapiekanki jak np. green bean salad były domowej roboty i musze przyznać, że smakowały całkiem nieźle :)




Impreza bożonarodzeniowa została zorganizowana w Airborn&Special Operations Museum, co widać na poniższych zdjęciach :)


Tak prezentowały się ozdoby na stołach ;) Jako wybitny znawca sklepów z niewiarygodnie tanimi rzeczami moge Wam zdradzić, że poniższe drzewko pochodzi z Big Lots, podobnie jak rozsypane na stoliku bombki, a ta złota, brokatowa gwiazdka obok jest z Dollar Tree Store ;)

 Miejscówka na Christmas Party była znacznie lepsza niż w zeszłym roku, ale moim zdaniem karygodnym błędem organizatora było błędne obliczenie miejsc przy stolikach i liczby osób, które miały pojawić się na imprezie. Kiedy przyszliśmy od razu zajęliśmy pierwsze wolne krzesła jakie sie nam trafiły i siedzieliśmy sobie na nich aż do momentu, kiedy można było zacząć częstować się jedzeniem. Niestety, kiedy odeszliśmy od stolika by napełnić talerze przy bufecie nasze miejsca zostały zajęte przez jakąś kobietę i jej dziecko. Oczywiście nie będę wyrzucała matki z dzieckiem z miejsca, więc my zrobiliśmy to samo - zajęliśmy cudze miejsce, pośpisznie zjedliśmy to, co mieliśmy na talerzach i ustapiliśmy miejsca innym. Eh... dlatego właśnie jestem fanką winietek. Kładziemy taką winietkę z naszym nazwiskiem na miejsce i wiadomo, że ono należy do nas. Takie winietki można od razu rozłożyć na miejsca przed imprezą albo po prostu odbierać je przy wejściu i położyć tam gdzie zamierzamy siedzieć do końca imprezy. Nie wiem dlaczego organizatorzy pozwolili sobie na takie niedopatrzenie.


Po jedzeniu zdecydowaliśmy, że jednak do końca imprezy będziemy stać albo chodzić :P i tak też nogi zaprowadziły nas do sklepu z pamiątkami - zamknięty, ale fotę trzeasnęłam, a co!



Bufet ;) i resztki żarcia ;) Było całkiem smacznie - mówie o domowym jedzeniu, bo kupnych nie tykam. Szkoda tylko, że musiałam jeść w pośpiechu. Hate that!


A jak muzeum to i eksponaty ;) 


Pomniki poruczników:



A poniżej przygotowania do konkursów... Nie, nie brałam udziału ;)


Może gdyby zorganizowali konkurs na najładniejsze udekorowanie świątecznego drzewka, wtedy wzięłabym udział, bo patrząc na tę choinkę musze stwierdzić fakt, że osoba, która ją ubierała raczej nie powinna się za to zabierać. To drzewko potrzebowało pomocy... natychmiastowej...


No i moment na który zwykle wszyscy czekają czyli losowanie nagród. Zarówno ja jak i mój mąż dostaliśmy po 3 bilety i mogliśmy wybrać sobie nagrody o które chcemy walczyć wrzucając jedną część naszego bileciku do pojemnika obok nagrody, którą jesteśmy zainteresowani. 


No i udało nam się wygrać świeczki :D




Powyżej możecie zauważyć kandydata na 'Ugly Christmas Sweater Contest' czyli konkurs brzydkich swetrów ;) tak, to ten z bałwanem na swetrze. 


No i punkt kulminacyjny programu ;) - wizyta Świętego Mikołaja. Zrobiło się zamieszanie z dzieciakami, a my wykorzystaliśmy ten moment, żeby opuścić imprezę ;)

10 comments:

  1. No ładnie, widzę że grudzień, jak do tej pory, miałaś wypełniony zajęciami aż po brzegi! Gdzie Ty znalazłaś na to wszystko czas?! Zazdroszczę inspiracji i tylu ciekawych imprez i przeżyć- przypuszczam, że klimat świąteczny już u Ciebie dzięki temu kipi :)

    ReplyDelete
  2. Dekoracje bardzo fajne, a ten spadochroniarz to już wgl :D a że ciastka dały radę 50 dni? łał ;)
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  3. Tez podjęliśmy taka decyzje i zamiast tego kupiliśmy prezenty dla dzieci w ramach New York Cares ... i mówiąc szczerze był to najlepszy prezent dla nas samych :) pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
    Replies
    1. To bardzo fajna akcja :) Moj maz zapisal sie do akcji Secret Santa i wyslal wlasnie prezent, a ktos inny,kogo nie zna i nigdy nie widzial, wysyla prezent do niego. Ja sie na to nie zapisalam, bo przegapilam ale moze w przyszlym roku sie skusze. Za to robilismy sobie prezenty w klasie ESL wiec mialam okazje kogos obdarowac :D

      Delete
  4. Delilah - nie wiem dlaczego nie moge opublikowac komentarza... hm. Nie ma tez informacji ze komentarz czeka na moderacje ...

    ReplyDelete
    Replies
    1. informacja powinna sie wyswietlac, ale widocznie cos sie dzieje, ze u Ciebie tego nie wyswietla... Tak czy inaczej kazdy Twoj komentarz do mnie trafia i czeka na moderacje wiec jesli nastenym razem komentarz po prostu zniknie to nie martw sie - on na pewno trafil do mnie i czeka na zatwierdzenie i wyswietlenie :)

      Delete
  5. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  6. Bardzo fajny post , dużo zdjęc :P to lubię :) brakuje tylko Twoich :)))


    u nas taka ladna pogoda , że wogóle nie czuć magii świąt...

    ReplyDelete
  7. Świetne zdjecia, tak jak i cały post :)
    Zrobiłaś mi mega ochote na słodkie <3
    Będę tu wpadać częściej bo piszesz i prowadzisz tego bloga bardzo ciekawie!

    www.panitruskaffeczka.blogspot.com

    ReplyDelete