Friday, January 2, 2015

Witajcie w Nowym Roku!

Rok 2014 pamiętam tak:

Styczeń
  • wysłałam aplikację z prośbą o usunięcie warunku z mojej Zielonej Karty,
  • wróciłam na zajęcia ESL jako asystent nauczyciela,
  • pojechałam z mężem do Nowego Jorku by zobaczyć Patricka Stewarda i Iana McKellena w sztuce 'Waiting for Godot'
Luty
  • zaczął mi się semestr na studiach, tzn. ja go później zaczęłam (w drugiej sesji, zamiast pierwszej, żeby nie pokryła się z wyjazdem do NYC) i pod koniec sesji drugiej i na początku czwartej przez dwa tygodnie miałam sajgon z czterema przedmiotami (Image Editing, Life in the Oceans, Digital Media and Society, History of the United States), ale wzięłam się za siebie i dałam radę!
  • miałam Biometric Appointment, gdzie zrobili mi zdjęcie i ściągneli moje odciski palców. Pamiętam, że na to spotkanie jechałam specjalnie o 4:30 rano żeby się na nie nie spóźnić, mimo, że umówiona byłam na 8:00, a do Raleigh, NC mam jakąś godzinę jazdy, ale nie wiadomo co się po drodze może stać, jakie będą korki oraz czy GPS nie wyprowadzi mnie w pole, a nie chciałam narobić komplikacji w całej procedurze z usuwaniem warunku z mojej Green Card  ;) 
Marzec
  • nauka, nauka, nauka, projekty, eseje, nauka i nauka,
  • i trochę latania po lekarzach.
Kwiecień
  • Kolejny sezon serialu "Game of Thrones" znów w HBO!
  • nauka, projekty, eseje, nauka...
Maj
  • koniec semestru wiosennego na studiach,
  • rozpoczęłam przygotowania do wyjazdu do Polski,
  • zdążyliśmy przed moim wyjazdem zrobić wypad nad ocean - Myrtle Beach, SC


 Czerwiec
  • wylot do Polski,

  • podróż do Montenegro.

Lipiec
  • wróciłam do USA,
  • wróciłam też na zajęcia do szkoły ESL,
  • dostałam nową Zieloną Kartę!
  • rozpoczęłam fizjoterapię w szpitalu,
  • poznałam kolejną Polkę.
Sierpień
  • odbyłam szkolenie dla nuczycieli, asystentów i substytutów nauczyciela,
  • zamieszanie i trudne decyzje,
  • sporo spotkań towarzyskich, m.in. lunch u latynoskiej rodziny (z Kolumbii),
  • tarot zaproponowany przez Kolumbijkę (niczego złego się nie dowiedziałam, więc uff) i chwilowy spokój ducha,
  • częste wizyty na basenie,
  • zaczął się kolejny semestr na studiach z przedmiotami takimi jak Critital Approaches to Literature oraz Medieval British Literature,
  • nauczyłam się strzelać z broni długiej.
Wrzesień
  • zamieszanie z moją próbą tuberkulinową,
  • nauka, eseje, projekty, nauka...
Październik
  • wizyta mojej teściowej,
  • pożegnałam czerwonymi goździkami naszą włoską nauczycielkę ESL, której męża (Air Force) przenieśli do Anglii (wraz z rodziną oczywiście). Jej ostatni dzień w szkole był także moim ostatnim dniem na zajęciach ESL,
  • wzięłam udział w wyprzedaży garażowej,
  • nauczyłam się strzelać z broni krótkiej,
  • zostałam świadkową na ślubie... w więzieniu. Tak, ślub był w więzieniu, ale żadne z małżonków nie było więźniem ;)
Listopad
  • byłam na swoim pierwszym większym spotkaniu z grupą Polaków z okolic,
  • zapisałam się na zajęcia z hiszpańskiego online... W sumie to musiałam zmienić z face to face class na online, gdyż na tą pierwszą opcję było za mało chętnych i zajęcia zostały odwołane...
  • postrzelałam na strzelnicy.
No i mieliśmy też grudzień...

Grudzień zaczął się od wylosowania osoby, którą miałam obdarować w akcji Secret Santa o której pisałam w dwóch poprzednich postach. Pokazałam Wam też prezenty, które wysłałam Ryanowi. Chcecie wiedzieć jak zareagował Ryan na podarunki ode mnie? Oto odpowiedź, którą napisał po otrzymaniu paczki na stronie reddit:

Oczywiście grudzień zaczęłam ambitnie od dekorowania choinki, obowiązkowo z kotem!


Niestety taka ze mnie oferma, że pokrzyżowałam sobie te plany, bo doznałam oparzeń drugiego stopnia na nadgarstku sięgając po blender znajdujący się za czajnikiem w którym akurat zaczęła gotować się woda. Na początku oparzenie nie wyglądało źle. Mąż mojej koleżanki zakupił dla mnie aloes w sprayu, który pomógł mi uporać się z bólem już po 30 minutach. Niestety stan mojej ręki pogorszył się, kiedy tego samego dnia zdecydowałam się pójść pod prysznic. Na drugi dzień obudziłam się z bąblami na oparzonym miejscu. Mimo to, uznałam, że lekarz chyba nie musi tego oglądać i zagoi się samo. Jednak kiedy po 5 dniach nie zauważyłam znacznej poprawy, a nauczytałam się w internetach różnych przerażających rzeczy, zdecydowałam sie odwiedzić swojego lekarza. Dostałam krem do smarowania oparzonego miejsca Silvadene Cream 1% (który zdziałał cuda już po 4 dniach) i zestaw opatrunków. Dostałam także zalecenie aby zakupić liść aloesu i smarować nim miejsce po tym jak skończę używać kremu Silvadene. Zakupiłam też krem Healing Touch Premium Scar Gel by zapobiec pojawieniu się blizny i smaruję nim miejsce po oparzeniu do dziś. Efekty? Wygląda na to, że blizny mieć nie będę :)


Ale kiedy tylko poparzona skóra zaczęła się goić, wróciłam do swoich prac:

Wieniec kupiłam w zeszłym roku na wyprzedażach poświątecznych i na te Święta ozdobiłam go lampkami led na baterie, bombkami oraz kokardą.


Na zdjęciu powyżej macie okazję zobaczyć w jaki sposób ozdobiłam pudełka na prezenty. Większość z ozdobników znalazłam w domu. Kwiatek na pudełku po lewej i tym poniżej zrobiłam tnąc na kawałki rolkę od zużytych ręczników papierowych i klejąc je razem przy użyciu glue gun. Złote dzwonki pochodzą z innej ozdoby, którą kupiłam w zeszłym roku w Dollar Tree Store i która mi się już nie podobała, więc nadałam jej drugie życie. Kwiatek na pudełku po prawej zrobiłam z szarego papieru. Powycinałam płatki i posklejałam je razem na kole z tektury. Czerwony, filcowy ozdobnik w kształcie bombki znajdujący się na pudełku po lewej zakupiłam w sklepie Target w sekcji "wszystko za $1." Całą resztę wykonałam pod wpływem chwili. Wykorzystałam susz i szyszki dostępne w każdym sklepie, albo też w każdym parku lub lesie ;)
Prezenty były głównie hand-made np:

Aromatyczne kule do kąpieli
Było też siedmiogodzinne lepienie pierogów na kolację wigilijną...


Wigilijny wieczór spędziłam u znajomych. Na stole pojawiły się nasze pierogi, krokiety, ryba, ziemniaki oraz warzywa. Była też moja saładka owocowa na później ;)


Krokiety oczywiście mojego autorstwa ;) Przygotowanie krokietów pochłania sporo czasu (zazwyczaj ok. 3-4 h) i dla osoby, która robi je pierwszy raz jest to zadanie dość frustrujące - szczególnie moment, kiedy trzeba zawinąć farsz w ciasto i np. ciasto zaczyna pękać. Tak, mi też ciasto pękało kiedy jeszcze nie rozgryzłam jak należy je robić - naleśnik musi być cienki. Jeśli lubicie krokiety, to nie zniechęcajcie się do ich robienia po pierwszej nieudanej próbie. Wystarczy znaleźc dobry przepis, trzymać się wskazówek, a resztę rozgryziecie sami. Mnie udało się w końcu dojść do wprawy! :)


Pierwszy dzień Świąt spędziłam u kolejnych znajomych, którzy przygotowali m.in. przepyszną zupę grzybową, sałatkę, sernik i wiele innych potraw! Zrobiłam też kilka zdjęć świątecznych ozdób, którymi udekorowali mieszkanie:




Synek mojej znajomej był w tym roku grzeczny, więc dostał prezent od cioci... yyy... Świętego Mikołaja, oczywiście :D

A drugi dzień Świąt? Taka mała ciekawostka jeśli ktoś jeszcze o tym nie słyszał - w Stanach nie ma drugiego dnia Świąt. 26 grudnia jest już normalnym dniem pracującym i jest to też dzień wyprzedaży. Oczywiście większość ozdób świątecznych jest przecenionych od 50 do 75%. Promocje, albo raczej Semi-Annual Sale mamy też w takich sklepach jak Bath & Body Works czy Victoria's Secret. Jeśli ktoś lubi B&BW to jest to idealna okazja by zaopatrzyć się w ulubione produkty gdyż np. balsamy do ciała lub żele pod prysznić przecenione są z ok. $11 na ok. $3. Świeczki (duże, z trzema knotami) kosztują wtedy $12. Możecie się zatem domyślić, że 26 grudnia spędziłam na szukaniu okazji ;) Teraz już nie kupuję ozdób przed Świętami, a zawsze po. Można tym sposobem naprawdę sporo zaoszczędzić.

Tuż przed Sylwestrem udało mi się zdać egzamin z hiszpańskiego. Teraz czekam na certyfikat, który chyba przyjdzie do mnie pocztą.

Pod koniec roku przykrość jednak sprawił mi UPS przynosząc potłuczone ozdoby świąteczne, które wysłała dla mnie moja teściowa :( Nie wiem dlaczego zostały tak zniszczone. Wydawało mi się, że były zapakowane dość solidnie... Cóż, pracujemy nad rozwiązaniem tej sprawy.

Szklana końcówka została potłuczona
Szklana kopuła nad domkiem jest cała potłuczona...
We Wigilię Nowego Roku wybrałam się do Trader Joe's. Niestety ten sklep jest oddalony o ponad 1 h drogi od mojego domu i nie jeżdżę tam częściej niż raz na miesiąc. Mają tam jednak mnóstwo organicznych przysmaków w które chętnie się zaopatruję. Za zakupy poniżej zapłaciłam ok. $134, a powinno mi to wystarczyć na jakieś 2 tygodnie, więc nie jest źle :)

Od lewej: Ravioli z grzybami, porcini z grzybami i truflami, coś a'la pierogi z grzybami, tortellini z serem, pieczarki, ravioli z serem i na górze jeżyny.
Od góry i od lewej: zupa warzywna, zupa warzywna, lody truskawkowe (na mleku kokosowym), zupa z groszku, saładka z kuskusem, pizza z warzywami, czekoladowe croissanty, veggie corn dogs -  czyli kiełbaski sojowe w cieście kukurydzianym, saładka z cieciorką, ser z truflami.
Apple cider - czyli gazowany sok jabłkowy, zielona herbata w butelce, waniliowa kawa, wino musujące Prosecco, tortilla chips i dwa słoiki miodu.
Chleb, dyniowo-serowe muffinki, mieszanka orzechów i owoców suszonych, zupa pomidorowa, zupa pomidorowo-paprykowa, czekolada mleczna, czekolada z orzechami, pomidorki, herbata z imbirem i gruszką, daktyle suszone.

Sylwestra spędziłam w domu z winem musującym w ręku oglądając co się dzieje na Times Square w Wigilię Nowego Roku na tej stronie - KLIK

Ale największe wrażenie zrobiło na mnie powitanie Nowego Roku w Dubaju:


Cudowne efekty pirotechniczne, niesamowity podkład muzyczny no i najwyższy wieżowiec na świecie - Burj Khalifa, który robi klimat sam w sobie.



Czy mam jakieś postanowienia na Nowy Rok? Chyba nie ;) Robię za to plany i zapisuję je w kalendarzu. Mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Wam również życzę spełnienia marzeń i planów na rok 2015. Niech będzie najlepszy!

7 comments:

  1. Trochę się u Ciebie działo przez ten rok! Fajnie, że Ryan zadowolony, udało Ci się zrobić mu niespodziankę :)
    Powodzenia w Nowym Roku :)

    ReplyDelete
  2. ciesze sie, ze 2014 przyniosl mi Twojego bloga :-) Powodzenia ze wszystkim, co sobie zaplanujesz (i wymarzysz!).

    Piekne zdjecia, a list od 'Twojego obdarowanego' zupelnie polozyl mnie na lopatki. Super pomysl z ta moneta!

    ReplyDelete
  3. Brzmi, jak dość intensywny czas! Wszystkiego dobrego na Nowy Rok! :)

    ReplyDelete
  4. Wszystkiego dobrego w nowym 2015 roku!! :)
    Aby był jeszcze bardziej wesoły, ciekawy i pełen mnóstwa przygód.
    Mi z nowym rokiem kojarzą się właśnie podsumowania, które ukazują nam co udało się już osiągnąć :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    ReplyDelete
  5. bardzo ciekawy post i podsumowanie twojego roku i grudnia, ladny kotek

    ReplyDelete
  6. Fajne podsumowanie. Życzę Ci aby rok 2015 był tak samo intensywny jak poprzedni ale w same pozytywne zdarzenia :)
    Wysłałam Ci e maila i nie wiem czy doszedł ...
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  7. fajne podsumowanie Paula! :-) podziwiam Cię za siedmiogodzinne lepienie pierogów! Ja wysiadam po dwóch godzinach max :-)
    Ps. może jednak się skusisz na jedno postanowienie na 2015: odwiedzić Alę w Colorado? ;-)
    ściski!
    A.

    ReplyDelete