Friday, March 13, 2015

My first step into more eco-friendly life.

Nie wiem czy pamiętacie jak pisałam o jednym przedmiocie, który wybrałam na studiach - był to Marine Biology. W sumie od niego wszystko się zaczęło tzn. zaczęłam myśleć znacznie poważniej o ochronie środowiska, o surowcach wtórnych i o tym jak mogę na codzień nie przyczyniać się do niszczenia planety, która jest naszym wspólnym dobrem i którą przecież przekazujemy najważniejszym istotom w naszym życiu - dzieciom. 

Kiedy brałam Marine Biology uczyliśmy się m.in. o the Great Pacific Garbage Patch czyli wielkiej pacyficznej plamie śmieci. Ta plama śmieci to głównie wielkie skupisko plastiku, który rozkłada się setki czy nawet tysiące lat, a dla przeciętnego człowieka żyjącego ok. 80 lat, to przecież brzmi jak wieczność. Oczywiście problem nie dotyczy jedynie Oceanu Spokojnego. Każdy ocean ma swoje plamy śmieci. Co się dzieje z tymi odpadami? Zostają w pewnym sensie uwięzione przez prądy oceaniczne. Ile tego jest? Trudno dokładnie oszacować, ale czytałam w różnych źródłach, że ta liczba przekracza kilkakrotnie liczbę stworzeń żyjących w oceanie. Plama na Pacyfiku jest ponoć większa od stanu Texas. Skąd biorą się śmieci? Źródła są różne - niektóre zostały zabrane z wodą z lądu po powodziach, inne, to m.in. też sprawka turystów, którzy zwyczajnie zaśmiecają plaże, a fale mórz i oceanów zabierają te śmieci dalej. Co dzieje się z morskimi zwierzętami? Giną... dlaczego? Zwierzęta takie jak żółwie morskie lub ocean sunfish znana także jako mola mola (polecam zobaczyć jej zdjęcia w Google Images - piękne stworzenie) często mylą pływające w wodzie worki foliowe z meduzami, którymi się żywią. Niestety po zjedzeniu plastikowego worka żółw jak i ryba dusi się i umiera. Inne zwierzęta, takie jak foki, orki czy delfiny, często zaplątują się w stare plastikowe sieci rybackie. Co dzieje się z nimi później... chyba nie muszę pisać. Jakie to ma znaczenie dla nas? Lubicie jeść ryby? Wiele z nich pływa w zanieczyszczonym oceanie i przez pomyłkę zjada małe kawałki toksycznego plastiku. Następne te toksyny powodujące m.in. bezpłodność lub raka trafiają na nasz talerz. Smacznego. Ja sama uwielbiam ryby i inne owoce morza, ale przyznam, że myśl o plastiku pływającym w oceanach nie daje mi spokoju, kiedy wchodzę do sklepu rybnego...

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej na temat pacyficznej plamy śmieci, polecam obejrzeć dwa filmy dokumentalne dostępne na Netflix: Plastic Paradise - The Great Pacific Garbage Patch oraz Addicted to Plastic. Jeśli nie macie dostępu do Netlixa, a chcielibyście obejrzeć te produkcje, zajrzyjcie na YouTube - oba filmy są tam dostępne. Jeśli po obejrzeniu tych materiałów nadal będziecie głodni wiedzy, polecam wpisać w YouTube'ową wyszukiwarkę The Great Pacific Garbage Patch - znajdziecie mnóstwo innych filmów, które również są bardzo bogate w informacje. Treści tych produkcji pokrywają się w dużej mierze z tym czego uczyłam się na studiach. Poniżej znajdziecie jeden z filmów dostępnych na YT: Garbage Island: An Ocean Full of Plastic.





 Kolejny ciekawy filmik:


Co my, zwykli ludzie, możemy zrobić? Wbrew pozorom, bardzo dużo. Wiecie jak to jest, kiedy człowiek myśli, że sam nie jest w stanie niczego zmienić. Co jeśli pomyślą tak wszyscy? Wtedy naprawdę nic nie zmienimy. Od czego zacząć? Od robienia porządków wokół siebie i od wypracowywania ekologicznych nawyków. Wiem, że tym co powiem Ameryki nie odkryję, ale przede wszystkim sprzątajmy po sobie na plażach (i oczywiście nie tylko tam), sortujmy surowce wtórne i oddajmy je do recyklingu, używajmy jak najmniej plastiku i jak najmniej żrących środków czyszczących. Czy mam jakieś pomysły na to jak żyć bardziej eco? Pewnie! W następnym poście podzielę się z Wami swoimi sposobami na to jak chronić środowisko i przy okazji nie popadać w skrajności uniemożliwiające normalne funkcjonowanie.

Poniżej znajdziecie krótki filmik w języku polskim:


10 comments:

  1. Bardzo ciekawy temat poruszyłaś, czekam z niecierpliwością na następny post :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. obiecuje, ze nie trzeba bedzie czekac tak dlugo jak na ten post. Musze tylko zrobic kilka fotek :)

      Delete
  2. Myślenie w stylu "sama i tak nic nie zmienię" jest BARDZO popularne, co sama też zauważyłaś. A skoro większość tak myśli, no to niedługo nasze powietrze będzie przypominać to w Chinach, gdzie ludzie mają problemy z tym, by zobaczyć promienie słoneczne...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dlatego ja odrzucilam myslenie w stylu "i tak sama nic nie zmienie" i pomyslalam, ze zamiast tego, bede po prostu informowala o tym jak jest. Kazdy sam podejmie decyzje jaka planete chce przekazac swoim dzieciom :)

      Delete
    2. Zgadzam się z Wami obiema. Też parę lat temu odrzuciłam takie myślenie, że robiąc coś sama nic nie zdziałam. Gdyby każdy zaczął zmiany od siebie, świat byłby o wiele lepszy. Ja robiąc przysługę naszej planecie mam czyste sumienie, a inni niech podejmą decyzję sami. Cytując kawałek "Man in the mirror" Michaela Jacksona:
      "If you wanna make the world a better place
      Take a look at yourself, and then make a change"
      :)

      Delete
  3. Każdy ma wpływ na środowisko, nawet najmniejszy gest z naszej strony powoduje, że mamy wpływ na środowisko naturalne, oraz mnóstwo innych rzeczy jakie się z tym wiążą.
    Sam niejednokrotnie zastanawiałem się, czy jako jednostka mogę cokolwiek zmienić, i wyszło na to, że bardzo dużo! :)

    Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  4. Ja od zawsze bylam "ekolosza" jak to mnie nazywali wszyscy, powiem ze kilka razy nawet to bylo przyczyna klotnii.
    Teraz nawet probuje jeszcze bardziej i ograniczam jedzenie miesa. Jest bardzo duzo powodow na to, po pierwsze traktowanie zwierzat - mieso z wolmych farm jest ok -. A jeszcze niedawno dowiedzialam sie, e np tutaj susza w kalifornii jest spowodowana miedzy innymi jedzeniem miesa. jak to? bo zeby napoic krowe potrzebujemy duzo wiecej wody niz aby podlac pomidora.

    Cale zycie kochalam mieso, kazdy posilek musial ybc z miesem, takze sama sie sobie dziwie. no zobaczymy jak dlugo wtrwam. :)

    ReplyDelete
  5. ja praktycznie od grudnia albo listopada zeszłego roku nie jadłam mięsa. Nigdy za miesem jakos nie przepadałam, jak bylam mala wciskano mi je na sile, wiec teraz tym bardziej sie buntuje ;) Jedyne co jem to owoce morza, ale to tez dosc rzadko. Moja dieta bazuje glownie na nabiale, owocach, warzywach.

    Interesujacy fakt z ta suszą... nie wiedzialam o tym. Choc ostatnio sie dowiedzialam ze np. uzywa sie tluszczu zwierzecego do wytwarzania workow foliowych - a glownie tej powłoki, ktora powoduje ze worki sa sliskie...

    ReplyDelete
  6. Jestem nową obserwatorką i zostaję :)

    ReplyDelete