Thursday, March 22, 2012

Odpowiedzi na kilka Waszych pytań - FAQ

Postanowiłam, że jako porządna blogerka powinnam odpowiadać na pytania swoich czytelników. Zwykle odpisywałam w komentarzach, ale ponieważ pytania się powtarzają, zdecydowałam, że napiszę tę notkę. Wtedy będę mogła odesłać do tzw. FAQ ;) Notka ta będzie oczywiście uaktualniana i będzie więcej pytań i odpowiedzi z czasem ;) 

 1. Jakim aparatem robię zdjęcia:

Nikon D 3000 (Nie wiem ile kosztował. Jest prezentem od rodziców) 

 2. Dlaczego na większości zdjęć z Bostonu nie ma ludzi, czy Boston jest wyludniony?

 Boston to wielkie miasto i można w nim spotkać tłumy, ale tylko w pewnych miejscach jak np. park czy centrum handlowe. Możliwe, że Boston nie jest tak zaludniony jak Nowy Jork, ale może odwołam się do Wikipedii ;) 

Population: 
Boston: 617,594 
New York: 8,175,133 

Jak sami widzicie nie ma co Bostonu porównywać do Nowego Jorku. Jest to zatem pierwsza przyczyna braku ludzi na publikowanych zdjęciach. Drugą przyczyną jest fakt, że ja sama czekałam, aż dane miejsce trochę opustoszeje, żeby zrobić zdjęcia. Dlaczego? Z prostej przyczyny... jak już napisałam w jednym z komentarzy, nie jestem osobą na tyle bezpośrednią, aby podejść do człowieka i zapytać czy mogę mu zrobić zdjęcie. Najzwyczajniej w Świecie, nie lubię ludziom "zawracać gitary". Poza tym, zawsze myślałam, że ludzie na zdjęciach mi tylko przeszkadzają, ale jak już ktoś tutaj wspomniał, zdjęcia bez ludzi wyglądają martwo, a więc postaram się wyciągnąć z tego konstruktywnego komentarza wnioski i się poprawić ;) Ale jest jeszcze jedna sprawa! Kiedyś podczas mojego pobytu we Włoszech, gdzie również robiłam zdjęcia wszędzie, wszystkiemu i wszystkim, zauważyłam, że jeden facet zasłonił swoją twarz ręką, co prawdopodobnie znaczyło, że nie życzy sobie robienia mu zdjęć i basta... wtedy pomyślałam, że robiąc zdjęcia ludziom, naruszam ich prywatność, więc zaprzestałam tego "procederu"... Co więc zamierzam? Zamierzam robić te zdjęcia tak, żeby mnie nie widzieli :D Aha, no i kolejny powód jest taki, że Amerykanie częściej jeżdżą niż chodzą, a samochodów jak widzicie na moich zdjęciach nie brakuje.

Tuesday, March 20, 2012

Trzy Słowa - Boston Tea Party

 19. lutego 2012

Nie wiem z czym Wam kojarzy się Boston... natomiast moje pierwsze skojarzenie z tym miastem to Boston Tea Party:

"W 1770 przeciwko nowym cłom zaprotestowali mieszkańcy Bostonu. Protestujący tłum został ostrzelany przez wojsko, a całe wydarzenie przeszło do świadomości kolonistów jako masakra bostońska. W 1773 Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska otrzymała od rządu prawo do sprzedaży herbaty amerykańskim koloniom z pominięciem ceł i podatków, co wyraźnie uderzało w lokalnych importerów tego produktu. W odpowiedzi kilkudziesięciu członków konspiracyjnej organizacji Synowie Wolności, tuż po przypłynięciu transportu herbaty do portu w Bostonie wdarło się na pokład statku (przebrani za Indian) i cały ładunek zniszczono. Zajście nazwano ironicznie herbatką bostońską. Reakcją brytyjską było zamknięcie bostońskiego portu, co spowodowało zakłócenia handlu w regionie. Nastroje społeczne uległy radykalizacji, a zwołany w 1774 I Kongres Kontynentalny podjął decyzję do przygotowania zbrojnego wystąpienia, usiłując jednak nadal prowadzić rokowania ze stroną brytyjską."

Postanowiłam wybrać się w to miejsce i spróbować sobie wyobrazić co się tam działo. Poza tym... to bardzo ekscytujące znajdować się w miejscu, gdzie wydarzyło się coś, co trwale zapisało się w historii USA i dziś uczymy się o tym w szkołach. 

Chodźcie tam ze mną i poczujcie historyczną magię tego miejsca: