Friday, May 2, 2014

Gówniana sprawa.

Nie czytajcie przy jedzeniu ;)

Osiedle na którym mieszkam jest piękne i czyste. Co prawda z jednej strony, za kolczastym płotem mamy dość slumsowo wyglądające domki, ale za to z drugiej jest cudowny park i staw. W naszym ogrodzonym azylu panuje ład i porządek, sąsiedzi nie bywają upierdliwi, mało kto puszcza głośną rąbankę z samochodu, nie słychać darcia japy w środku nocy, nikt nie niszczy zieleni, nie szwęda się po trawnikach, nie wyrzuca śmieci byle gdzie, bo wie, że od tego są eleganckie, zielone, nie psujące widoków kosze na śmieci. Wszyscy płacimy ciężko zarobione pieniądze na to, by nasza ogrodzona oaza spokoju i czystości pozostała w swoim dotychczasowym stanie. Co kilka tygodni przychodzą panowie sprzątający, którzy urządzeniem na wzór odkurzacza czyszczą chodniczki, parkingi i klatki schodowe. Co roku na wiosnę sadzi się nowe drzewka, kwiatki i inne zielone krzaczki, których nazw nie potrafię wymienić, aby zachęcić szukającą schronienia ludność do osiedlenia się właśnie tutaj za rozsądną opłatą. Niestety ten sielski obrazek pełen ładu i spokoju postanowiły zepsuć nam świnie. Tak, świnie, bo inaczej się ich nazwać nie da, choć teraz zastanawiam się czy czasem nie obrażam świnek - zwierzątek, a to tych świnek nic nie mam. Co gorsza świnie wprowadziły się do naszej części budynku i choć nie miałam jeszcze okazji minąć się z nimi na klatce schodowej, to wiem, że są, bo wyraźnie zaznaczają swoją obecność.

Pewnego pięknego, słonecznego dnia wyszłam na klatkę schodową, która nie przypomina typowej klatki schodowej jaką znamy w Polsce, a bardziej drewniany taras. Nawet nie zdążyłam pomyśleć o tym jaki cudowny i ciepły mamy dziś dzień kiedy moim oczom ukazało się ... gówno. Co gorsza, owe gówno zostało jakby specjalnie umiejscowione na mojej wycieraczce! Widok ten obrzydził mnie jak żaden inny, choć kupę swojego pupila sprzątam codziennie i powinnam się do tego widoku przyzwyczaić. Pomyślałam jednak, że był to po prostu wypadek jednorazowy. Być może właściciel nie zauważył, że jego pies wali kupę na moją wycieraczkę, być może to nawet nie był, jak przypuszczałam, pies. Kto wie... Postanowiłam zignorować ten jakże obrzydliwy incydent i po prostu udałam sie do sklepu po nową wycieraczkę, a starą wyrzuciłam, bo według mnie nie było już czego ratować.

Kilka dni później, umordowana wracałam do domu z zakupów. Wchodzę sobie po schodach, niosąc ciężkie siaty i jak to mam w zwyczaju patrzę pod nogi, żeby na tych schodach kozła nie wywinąć, kiedy moim oczom ukazało się ... kolejne gówno. A właściwie to gówno było na kilku schodkach. Co gorsza zmierzając w stronę swojego mieszkania zauważyłam, że tym razem inny sąsiad został oto właścicielem gówna na swojej wycieraczce.

Trzy dni temu poraz kolejny gówno zagościło na parterze naszej uroczej klatki schodowej. Chyba miarka się przebrała, gdyż tego samego dnia wszyscy mieszkańcy dostali maila od biura (apartment rental office) aby anonimowo informować o przypadkach niesprzątania kup po swoich pupilach. Przypadek? Nie sądzę. W mailu była mowa także o karze pieniężnej w wysokości $25. Chyba któryś sąsiad się, że tak powiem, wk*****. W sumie wk******* się i ja. Zdarzają się różne wypadki i jestem w stanie wiele wybaczyć, ale tego gówna było już za wiele i nie sądzę aby te gówniane tradycje miały zakończyć się od tak, bo właściciel nagle nauczy się sprzątać po swoim pupilu.

Jak już wspomniałam, nie miałam okazji widzieć się osoboście ze świniami-sąsiadami, ale co jakiś czas słyszę dochodzące z klatki schodowej psie szczekanie. Dodam, że oni jedyni mają w naszej klatce psa. Nie jestem typem donosiciela, ale tym razem pokusiłam sie o udokumentowanie dowodów aparatem w telefonie i napisanie stosownego maila do biura wskazując podejrzanego. Mam nadzieję, że gówniana sprawa zostanie wkrótce rozwiązana obiecaną grzywną i wróci ład i porządek do naszego osiedla.

23 comments:

  1. rzeczywiście gówniana sprawa. Nie zazdroszczę, choć mam nadzieję, że sytuacja się poprawi i już nie będziesz miała niespodzianek ;) Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez mam taka nadzieje. Skarga zostala wyslana, wiec mysle, ze biuro nalozy stosowna kare :)

      Delete
  2. O matko, co za ludzie... U mnie na klatce ostatnio podobny incydent, ale zdecydowanie nie przez psa. Ktoś zwyczajnie sobie nasrał do pudełka i postawił to w piwnicy. Najgorsze, że teraz parę nowych studentów się wprowadziło i nie wiadomo kto to, ale sprawa zgłoszona. Mam nadzieję, że i u Was się rozwiąże.

    Pozdrawiam, Gabi
    www.bigdreamsbigass.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. No nie jest to przyjemna sprawa :/ Mnie strasznie obrzydzaja takie rzeczy. Jak nie wiadomo kto to to zazwyczaj sa ci nowi. U nas tez gowna zaczely sie pojawiac jak sie nowi wprowadzili z psem, wiec trudno sie nie domyslic :/
      Powodzenia w rozwiazaniu sprawy ;)

      Delete
  3. Z tego co opisałaś, to osiedle jak z bajki ;) czyste, ładne i kolorowe :) Całe szczęście nie wdepnęłaś w te kupy.. ohyda... nie rozumiem, jak można tak niszczyć otoczenie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Osiedle jest naprawde ladne. Widac tutaj architektoniczny ład i dobre rozmieszczenie roznych punktow rozrywki typu basen i jak najbardziej odpowiada to moim gustom estetycznym :) Jednak gowna w tak pieknym miejscu kloca sie z caloksztaltem ;) Wiesz ja z przyzwyczajenia patrze na wycieraczke zanim na nią nadepne dlatego, ze kiedys zobaczylam tam żabę, ktora mnie wystraszyla, bo kiedy wyszlam ona podskoczyla :D Pewnie gdybym nie sprawdzala przed wyjsciem na co nadeptuje to bym mi się wpakowała w łajno :P

      Tez nie rozumiem jak mozna tak niszczyc otoczenia. Dodam, ze oprocz gowien na klatce zaczely pojawiac sie tez papierowe kubki po kawie i inne smieci, o ktorych rozniez nie omieszkalam wspomniec w mailu do biura.

      Delete
  4. To faktycznie gówniana sprawa. Jest parę rzeczy, które najchętniej przeniosłabym żywcem z Ameryki do Polski i jedną z nich jest właśnie kultura sprzątania po swoim zwierzaczku, która u nas dopiero raczkuje. Może Twoi nowi sąsiedzi z Polski przyjechali?:P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fakt, tutaj duzo ludzi sprzata. Ba, jest nawet specjalny ogrodzony park gdzie mozna wypuscic pupila az sie wybiega i zrobi co trzeba i wtedy ta jego kupe sie zbiera i wrzuca do specjalnego smietnika tuz obok parku. Takie smietniki sa u nas porozstawiane w roznych miejscach dlatego, ze wiadomo... kupa moze przytrafic sie wszedzie ;)

      Nie wiem skad przyjechali :D Nalezaloby to zbadac hehe :)

      Delete
  5. LPost jest cudniowny Paulina po raz drugi sie usmialam ;D ciekawe ile te bambiusy $ zaplaca za to ze ich pies wali gowna naokolo :D

    <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Powinni im co najmniej $75 kary dac, bo opisalam wszystkie 3 gowna :D

      Delete
  6. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  7. Świetny blog! Dopiero go odkryłam i już spędziłam tu ponad 2 godziny :) Sama prawdopodobnie będę już w USA w przyszłym roku (przyszły małżonek i przyszły wojskowy) więc wszystkie informacje są dla mnie niesamowicie ważne (zwłaszcza, że tak jak Ty mam licencjat z anglistyki w Polsce a aktualnie jestem na 4tym roku), wielke dzięki za wszystkie wpisy, które wiele mi wyjaśniły (zwłaszcza "Dannish wedding" i wpis o życiu na bazie oraz wszystkie wzmianki o nostryfikacji dyplomu i dalszych studiach). Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Karolino, super, ze Ci pomoglam tymi wpisami. Taki z reszta jest cel notek na blogu, zeby tez pomoc innym :) Pisz w komentarzach albo do mnie na maila jak Ci ida sprawy papierkowe/ z czego korzystalas (na blogu) i jaki rezultat i nie tylko :) Bedzie mi bardzo milo! :)

      Delete
  8. Podziwiam Cię. Ja bym od razu poszła do nowych sąsiadów i poprosiła o sprzątnięcie po swoim psie i pilnowanie go kolejnym razem. U nas ktoś z okolicy ma kota. Rudego,a rude to zawsze olbrzymy. I ten kot łazi sobie po całej dzielnicy, załatwia swoje potrzeby wszędzie, a już szczególnie uwielbia mój square foot garden. Nie dziwię się, miałam sama kilka kotów więc wiem, że to idealne miejsce dla niego. Ja jednak jestem zdania, że jeśli masz kota, to go masz, a nie, że się szwęda wszędzie i, za przeproszeniem, sra też wszędzie. Bo skąd wiem, że moje warzywa nie są obsikane przez tego kota? Dodatkowo kot zeżarł zimą ptaka na naszym krzaku i niestety pióra i krew były wszędzie przed drzwiami. Strasznie mnie irytują ludzie, którzy biorą zwierzaka, a potem mają w nosie co się z nim dzieje. Już w myślach planuję zemstę na kocie - muszę tylko znaleźć automatyczne zraszacze aktywowane ruchem ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nie jestem taka zeby isc do sasiada osobiscie i go opierdzielic z takiej oto przyczyny, ze nie chce zeby sasiad sie potem mscil czy cos. Wole udawac, ze wszystko jest okej, udawac ze go lubie, a w tym samym czasie informowac odpowiednie sluzby o wybrykach ;) Podchodze do takich spraw bardziej strategicznie :D

      Ej, ja mialam w PL kotka rudego i to nie byl olbrzym :( szczuply byl i kochany. Juz sie wystraszylam jak mowilas o zemscie na kocie, ale uff... zraszacze powinny go skutecznie odstraszyc ;) Choc to nie kota wina, ze sie szweda, tylko sasiada i na nim powinnas sie zemscic :D

      Delete
    2. Ha, podejście lepsze, ja mam chyba to po mamie, bo kiedyś postępowałam jak Ty, ale teraz często nie wytrzymuję szybciej ;-) Ale są sytuacje gdy jestem bardziej skryta ;-)
      O, rudy kot i nie olbrzym? Takiego jeszcze nie widziałam :) Miałam kiedyś kotkę z 5 kociakami i ten rudy był największy i jadł najwięcej ;-) To samo z kotem znajomych - rudy i ważył ok. 10 kg. No i ten tutaj też rudy i też olbrzymi. Niestety nie odkryłam do kogo należy, ale pewnie i tak rozmowa nic by nie dała. Zresztą mój mąż x lat temu też miał kota i go puszczał luzem, tak tutaj postępuje wielu ludzi. A co do zemsty - lubię koty, chociaż po posiadaniu 3 dorosłych i 5 kociąt jestem teraz okropnie na nie uczulona i nie mogę nawet spokojnie wybrać się do domu gdzie koty są albo były (np. na Thanksgiving pojechaliśmy do dalekiej rodziny i po godzinie dostałam niesamowitego kataru, okazało się, że kilka tygodni temu pożegnali swojego kota ale pewnie sierść wciąż tam była). Także zemsta tylko nieszkodliwa, taka, która kota przestraszy na tyle, że nie bedzie chciał wrócić do mojego ogrodu ;-) Ale w zasadzie muszę stwierdzić, że już jakiś czas go nie widziałam - może poskutkowało moje wybieganie i gonienie go po ogrodzie/ulicy ;-)

      Delete
  9. Tak, w Stanach nie sprzatanie po piesie to prawie wykroczenie karalne, tak serio do tego podchodza. Ale dobrze, ze sasiedzi sami nie musza sie z takim 'gownem' sami zajmowac tylko od razu administracja przejmuje role. to mi sie podoba!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie to tez sie bardzo podoba. A co do gowien w PL, to heh... kiedys pokazywalam mezowi moją uczelnie w PL, ktora miesci sie w parku. Jak moj maz zobaczyl ten park na zdjeciu, to powiedzial "Ooo, idealne miejsce na piknik" i wtedy sobie pomyslalam "Taaa... zebys ty wiedzial ile tam gówna psiego lezy to bys tam nawet nie wszedl na trawe" ;)

      Delete
  10. mi by było wstyd jakby pies narobil RAZ na klatce schodowej i na bank bym posprzatala... brak slow czasami hehe

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez byloby mi wstyd, albo moze nie tyle wstyd, co bałabym sie pozniej, ze w to gowno wdepnę i wniosę je do domu... Ale poki co gowna na mojej klatce schodowej zniknely i czekam na kolejny incydent, ktory mam nadzieje, ze nie nastąpi ;)

      Delete
  11. O matko jedyna. Proponuję jakieś małe szambo urządzić na ich wycieraczkach :D
    A tak poważnie. Wydaje mi się, że Amerykanie są przewrażliwieni na temat swoich piesków i ucieszył mnie widok tego jak sumiennie sprzątają kupki po swoich pupilach. Sama jakoś tego nie robiłam w Polszy, ale tutaj wydaje mi się to tak naturalne i wkręciło mi się jako pozytywny nawyk. Dlatego jak nasi sąsiedzi (z którymi dzielimy ogród) wypuszczają swoje psy i ***** nie sprzątają po nich, twierdząc, że to nasz szczeniak tak sra - sory, ale mam również ochotę urządzić im szambo na posesji.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo chetnie bym to zrobila. Myslalam nawet o tym, zeby te kupy zebrac i wlozyc im na wycieraczke, ale nie mam za bardzo czym i jak to zrobic zeby bylo 100% higienicznie ;) Myslalam o zakupieniu szufelki specjalnie dla tego celu, ale pozniej stwierdzilam, ze nie warto inwestowac w takie swinie i lepiej po prostu napisac donos z kupa na zdjeciu tam gdzie trzeba :D

      Przerzuc te kupy na ich posesje i tyle ;)

      Delete
  12. Hehe, od razu pomyślałam o scenie z kupą w "Dniu świra". Widziałaś?:D

    ReplyDelete