Sunday, April 21, 2013

Wizyta w Polsce - Dermatolog. Part 2

Wiecie już pewnie, że leczenie się w Stanach sporo kosztuje. Sporo? Co ja gadam?! To są czasem i kosmiczne sumy! Mam jednak to szczęście, że z większością chorobowych przypadłości mogę się zgłosić do lekarza w armii i mogę leczyć się za darmo (oprócz dentysty :P) - leki też dostaję bez opłaty (przynajmniej do tej pory za nic nie musiałam płacić - nie wiem czy tak jest ze wszystkimi lekami). Aczkolwiek... armia niestety nie traktuje poważnie mojego "kosmetycznego" jak oni to nazywają problemu. Pisałam już na blogu o moich problemach z włosami, że są cienkie, że wypadają i na domiar złego mam łojotokowe zapalenie skóry głowy. Ponieważ dermatologa musiałabym w takim układzie szukać poza armią, zdecydowałam się odwiedzić mojego sprawdzonego lekarza w Polsce, który zajmuje się moimi włosami już od ponad 6 lat. Pamiętam swoją pierwszą wizytę u niego w wieku 17 lat ;) - wyszłam z płaczem, ale jednak pomógł mi z moim problemem, a wymagało to czasu i systematycznego przyjmowania leków i robienia wcierek.

Zdecydowałam się odwiedzić mojego dermatologa, gdyż od mojej mezoterapii minęło już 5 lat i bardzo zależało mi, żeby sprawdzić czy nie ma nawrotów choroby. Lekarz zadał swoje standardowe pytania:

D: Ile włosów wypada?
Ja: W sumie różnie. Raz 20, 40, czasem 70 dziennie, ale najczęściej pomiędzy 20 a 40.
D: Jakich szamponów Pani używa?
Ja: Selsun Blue.
D: Dobrze. Czy skóra głowy sędzi?
Ja: Tylko wtedy, kiedy włosy są przetłuszczone, czyli na drugi dzień. Kiedy umyję głowę, swędzenie znika.
D: Ok. Myje pani głowę codziennie?
Ja: Tak.
D: Bardzo dobrze. A jak z paznokciami, twarde czy miękkie i łamliwe?
Ja: Raczej miękkie i łamliwe.

Następnie zajął się dokładnym oglądaniem mojej skóry głowy oraz włosów po czym stwierdził, że z łojotokowym zapaleniem skóry mam spokój i ten problem na dzień dzisiejszy mnie nie dotyczy. Mam jednak cały czas myć głowę w odpowiednich szamponach leczniczych i zapobiegających nawrotom ŁZS. Pojawił się z kolei inny problem - moje łuski włosowe są otwarte, przez co wszystkie składniki odżywcze włosa, które dostają się przez cebulkę zwyczajnie się ulatniają/wypłukują. Dermatolog zaproponował mi zabiegi spa na skórę głowy, ale chyba skorzystam z nich w roku przyszłym, a tymczasem spróbuję sama coś zdziałać na włosy, ponieważ ja w Polsce byłam tylko 3 tygodnie, a zabiegów potrzebowałam 4 co dwa tygodnie, więc nie było opcji.

Standardowo dostałam wcierki od włosów - Elocom i drugą robioną na spirytusie plus żelazo z którego niedoborem wciąż się borykam :(




4 comments:

  1. Jak często musisz wcierać elocim w skórę głowy? Ja przez ekocim miedzy innymi wlaśnie doprowadziłam sue do krytycznego stanu... Moje azs rozszalało sie na majsa i miałam pisterydowe zapalenie skóry.

    ReplyDelete
    Replies
    1. elocom raz dziennie - wieczorem. a wcierke na spirytusie raz dziennie od rana.

      Delete
  2. Cos w tym jest... ja tez zawsze chodze do dentysty i dematologa/kosmetyczki tylko w PL;)

    ReplyDelete
  3. Kurcze jak dla mnie to choroba jest dość poważna, dziwię się, że została zignorowana przez "armie".

    ReplyDelete