Sunday, October 14, 2012

Przeprowadzka...

Wiem, że ostatnio wygląda to tak jakbym trochę obijała się na blogu i rzadziej piszę, ale mam ku temu powód, który widać poniżej...


Tak, jestem już w Północnej Karolinie. Podróż spod Baltimore, MD do Fayetteville w NC trwała 5 godzin i 30 minut. GPS nie wyprowadził nas na szczęście w pole i dojechaliśmy z punktu A do punktu B bez problemów. A ten burdel na kółkach, który widzicie na zdjęciu to nasze nowe mieszkanie, do którego próbujemy się wprowadzić i na razie wygląda to tak. Nie ma jeszcze mebli... tzn. umeblowana jest tylko kuchnia i łazienka, mamy też własną pralnię, ale to tyle... Dzisiaj trochę ogarnęłam, więc to zdjęcie w sumie jest już mało akutualne, ale uff... było ciężko. Teraz tylko czekam aż przyjadą meble, żeby każda rzecz miała swoje miejsce :)

Proszę Was o trochę cierpliwości, zaraz jak się uporam z tym bajzlem, wrócę do opisywania wycieczki do NYC.

Pozdrawiam Was i trzymajcie się! :)


26 comments:

  1. Spokojnie poczekam na kolejne relacje :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki za cierpliwosc, postaram sie ja wynagrodzic :D

      Delete
  2. Czyżbym była pierwsza? :)
    Czytając Twój blog, powracają do mnie wspomnienia. Tak naprawdę moja pierwsza wizyta w USA, w NYC 9 lat temu, zdeterminowała moje całe życie. Dotychczas byłam "za wielką wodą" 9 razy. Pierwszy raz był szokiem- po dwóch tygodniach nieczego tak nie pragnęłam jak wrócić do domu i nigdy więcej nie wsiadać do samolotu. Ostatnim razem wraz z moim mężem "próbowaliśmy" ułożyć sobie życie w USA- mój tata mieszka tam na stałe. Byliśmy pół roku i stanęliśmy przed decyzją wracać czy zostać. Bardzo tęskniłam za Polską- za lasem, grzybobraniami, rodziną, przyjaciółmi, mniej wyczerpującą pracą, szybszymi powrotami do domu, polskim latem, jedzeniem, miasteczkami... Za wszystkim. Zapakowaliśmy naszą Labradorcię do samolotu LOT-u i 24 marca wróciliśmy do Polski. Od tego czasu minęło pół roku. Mam wszystko to, za czym tęskniłam i... tęsknię za Stanami- już chciałabym wracać... Jestem rozdarta na dwa kraje, dwie Miłości, z których każda jest inna. Ciężko mi sobie z tym poradzić i chociaż jestem z natury osobą bardzo wesołą, czasem dopadają mnie chwile melancholii i smutku, bo tak naprawdę nie wiem, czego chcę... Podobno nad Ameryką ciąży klątwa- kto kiedykolwiek był tu raz- musi wrócić tak, jakby nie był w stanie się wyzwolić spod jej uroku. Czytam Twój blog z prawdziwą przyjemnością- przywołuję ciepłe chwile- wiewiórki w parku, zakupy, ulubione produkty.Wracam do "kochanych" miejsc :) Ciepło Cię pozdrawiam, dziękuję i zapraszam do siebie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję. Wzruszyła mnie Twoja wiadomość... zdaję sobie sprawę, że gdziekolwiek jesteśmy zawsze będzie nam czegoś brakowało i będzie nam się wydawało, że gdzie indziej bylibyśmy szczęśliwsi. Mi też brakuje rodziny z Polski, grzybobrania, lasów, łąk... szczególnie okolic, gdzie mieszka moja babcia... gdzie jako dziecko biegłam co rano nad rzekę zobaczyć czy przybyło wody czy może jest już tak płytko, że można do niej wejść. Brakuje mi tych chwil... Jednak na codzien staram się zajomować innymi sprawami. Staram się myśleć o tym co dzieje się tu i teraz i nie gdybać o przyszłości i nie rozpamiętywać przeszłości, po prostu o tym nie myśleć. Na chwilę obecną, mimo iż wielu rzeczy mi wciąż brakuje, staram się brać zycie takim jakie jest.

      Pozdrawiam Cie serdecznie i mam nadzieje, ze pomimo rozdarcia, jestes szczesliwa

      Delete
  3. Ja Cię nie poganiam, wręcz życzę udanej przeprowadzki :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki :D Moze juz jutro cos naskrobie na blogu :)

      Delete
  4. powodzenia w porządkach :D

    Paulina

    ReplyDelete
  5. Z czasem wszystko się ogarnie, pamiętam jak wakacje mieliśmy remont to mieszkanie wyglądało jak wysypisko śmieci :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moje mieszkanie wlasne tak wyglada :D

      Delete
  6. Ach, jak Ci zazdroszczę tej Północnej Karoliny! I już nie mogę się doczekać postów z jakimiś ciekawymi lub pięknymi widoczkami :) coś czuję, ze Twój blog za jakiś czas, jeśli częstotliwość przeprowadzek i podróży się utrzyma, będzie lepszy niż jakikolwiek przewodnik po USA :)

    I trzymam kciuki, żeby ogarnianie nowego gniazdka poszło jak najszybciej i jak najsprawniej! :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dalas mi niezly kredyt zaufania :D Dziekuje :* Wstyd byloby sie nie wywiazac :) Jak tylko uporam sie ze wszystkimi sprawami, formalnymi jak i nieformalnymi, to zabiore się za pisanie i focenie :D

      Delete
    2. Czekam z niecierpliwością! :)

      Delete
  7. No to witamy w Karolinie Polnocnej, jestem pewna ze zakochasz sie w tym miejscu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki :D Tez mam nadzieje, ze szybko zlapie tutejszy klimat. W koncu bede tu mieszkac jakis rok, 2 moze 3 lata. Zalezy jakie maja plany wobec nas

      Delete
  8. Nie zazdroszczę przeprowadzki. U nas było to pakowanie, wyrzucanie, oddawanie, sprzedawanie - od mebli po ubrania. Teraz mąż wyjechał, a ja zostałam sama z organizacją mienia przesiedleńczego...
    Czytam i czytam Twój blog i coraz bardziej zakochuję się w US :) Mam nadzieję, że NVC wyznaczy mi interview na listopad i dołączę do męża w Oklahomie jeszcze przed Thanksgiving :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Najlepsze jest to, ze sa tu absolutnie WSZYSTKIE rzeczy mojego meza, a ja z PL zabralam tylko 1 walizke z najbardziej potrzebnymi rzeczami... Teraz czeka nas wyrzucanie glownie jego rzeczy, ale widze, ze ciezko sie z nimi rozstaje ;) Eh, faceci i ich zabawki. Jestem pewna ze Ipoda sprzed kilku lat, ktory w ogole nawet nie dziala jak powinien i tak nie bedzie uzywal, ale wyrzucic nie moge :P

      Delete
    2. Ja skorzystałam z okazji i jednego iPoda oddałam :D Drugi został jako że chcemy go do radia w samochodzie podłączyć i zostawić zamiast cd :) Problem tylko, że w naszym samochodzie nie ma wejścia usb ;)
      Ja mam sporo rzeczy do wysłania - książki, kilka sprzętów kuchennych (przystawki do Kitchen aid, maszynka do makaronu, jeden garnek tefala :D), ubrania... Myślę, że ze 20-30 kartonów będzie.
      Na razie jednak NVC nie wie nic o mojej aplikacji, a ja się denerwuję czy poczta nasza kochana nie zgubiła listu (wysyłając usłyszałam "wie pani, tysiące takich kopert wysyłamy to się zdarzyć może, że zaginie" - ręce mi opadły bo wiadomo, że wszystko w środku to oryginały). Już tak tęskno mi do męża :( A coraz mniejsze szanse na interview w listopadzie :(
      Mam pytanie - kiedyś podawałaś (tak mi się wydaje, że to Ty) dwie stronki z kuponami, ale nie były one do konkretnego sklepu. Czy oznacza to, że w większości je po prostu przyjmą?

      Delete
  9. hej , czytam twojego bloga odkad mam linka :) jestem w podobnej sytuacji tez niedawno sie tu przeprowadzilam :) Moj blog to http://myworldadka0401.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba robilismy podobne ujecia w Bostonie :)

      Delete
  10. A ja to Ci zazdroszcze. Wlasne mieszkanko razem z mezem, nowa rzeczywistosc i mnostwo optymistycznych planow na przyszlosc:) jedyne, czego Ci nie zazdroszcze to koniecznosc uporania sie z tymi pudlami, walizkami, tobolkami itp. Ale zycze Wasm, zebyscie szybko uwili sobie gniazdko:) serdeczne pozdrowienia z deszczowej i zimnej Polski.
    P.S. Jaka macie pogode?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki :D W sumie pogoda nawet ok. Kilka dni temu bylo jakies 24 stopnie C, wczoraj padalo, wiec sie na dwor nie wychylalam, ale dzis jest 16 stopni i juz troche zimo... Czas wybrac sie na zakupy i zaopatrzyc sie w jakies jesienno/zimowe wdzianka ;)

      Pozdrawiam Cie serdecznie! :)

      Delete
  11. W takim razie życzę szczęścia na nowym mieszkaniu ;)

    ReplyDelete
  12. co do przeprowadzek ostatnio znajomy polecił mi firmę dts z Warszawy, wykonali dla mnie przeprowadzkę mieszkania, wszystko poszło sprawnie i szybko, bez żadnych uszczerbków na przewożonych rzeczach. jeśli ktoś jest zainteresowany warto poczytać o ich usługach na http://przeprowadzki.pl/

    ReplyDelete