Friday, December 7, 2012

Victoria's Secret kusi nie tylko ładną bielizną...

Jeśli nie planujecie kupić sobie nowego biustonosza, mgiełki do ciała, perfum, piżamy czy dresu, to NIE WCHODŹCIE do Victoria's Secret, bo napewno nie wyjdziecie z pustymi rękoma.

Ostatnio, podczas zakupów, a miały to być jedynie rzeczy do domu, coś mnie podkusiło, żeby zajrzeć do jednego ze sklepów Victoria's Secret w mojej okolicy. Przechodziłam sobie obok mgiełek do ciała i pierwsze co zwykle robię, to chwytam jedną, spryskuję nadgarstek, wącham i zastanawiam się czy kupić czy nie. Sprawdzam cenę... $18 za mgiełkę? Hmm... chyba zrezygnuję. Ale zaraz, zaraz! Moje oczy błyskawicznie dostrzegły plakietkę z informacją, że jeśli kupię trzy mgiełki, to nie dość, że zapłacę za nie tylko $30, to jeszcze dostanę do nich przeźroczystą, mieniącą się brokatem kosmetyczkę wartą $12 gratis. No i jak tu nie skorzystać, zwłaszcza, że zapachy mgiełek były całkiem przyjemne?


Tak oto ten zestaw trafił do mojego koszyka.


Po drodze do kasy chwyciłam jeszcze jakieś gatki z zabawnym napisem i stanęłam w kolejce. Kiedy już miałam zapłacić miła pani z obsługi zapytała mnie, czy zauważyłam, że majtki, które wzięłam kosztują $10, a mogę mieć 5 par za $26. Podziękowałam i powiedziałam, że nie potrzebuję więcej par, ale znajoma z którą robiłam zakupy zapytała "Are you sure?"... no i co zrobiłam? Powiedziałam pani z obsługi, że jednak pójdę po te dodatkowe 4 pary :P 



Tym sposobem wydałam w Victoria's Secret ok. $60, a planowałam wdać $0. Dodatkowo, jako zachętę na kolejne zakupy, dostałam kartę podarunkową o ukrtej wartości. Wiem tylko tyle, że moja karta może mieć wartość $10, $50, $100 albo $500. O tym ile dolarów jest na karcie dowiem się przy kasie podczas następnch zakupów. Sprytne, co? :P


Ech Victorio... kusicie. I kuszą mnie na tyle, że już mam zaplanowany zakup leggingsów ponoć "trzymających" ciepło. Hmm... Chociaż pewnie po tym jak ostatnio Wam pisałam, że mieliśmy 23 stopnie zastanawiacie się po co mi takie leggingsy. A no dlatego, że dziś już tak wesoło nie było; temperatura spadła do 14 stopni C, a to już za mało dla ciepłoluba, żeby czuł się komfortowo.

16 comments:

  1. Moja żona nie lubi VS - od ich biustonoszy miała jakieś straszne uczulenia i przestała tam kupować cokolwiek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I teraz mi to mowisz, kiedy zamowilam dwa?!!! ;)

      Delete
    2. Ona jest uczulona na nikiel którym pokrywają druty w biustonoszach - jak nie masz uczulenia na nikiel to nie będzie problemu

      Delete
    3. z tego co wiem to nigdy nie mialam uczulenia na nikiel :)

      Delete
  2. ładnie te mgiełki wyglądają i strasznie ciekawią mnie zapachy....rzeczywiście strach tam wchodzić jak się nie chce nic kupić ;) niezły mają dar przekonywania...

    ReplyDelete
  3. Ja tez ich biustonoszy nie lubie, wg mnie wygladaja ladnie, ale sa bardzo marnej jakosci w porownaniu do ceny.
    A legginsy trzymajace cieplo - jak najbardziej polecam, ja bez HeatTechu (bo to ta sama technologia tylko VS ja jakos inaczej nazywa) bym zimy tu nie przezyla.

    ReplyDelete
    Replies
    1. VS nazywa to po prostu 'thermal'. Thermal leggings, thermal top. Ogolnie bielizna tam mi sie podoba, ale faktycznie wykonanie pozostawia wiele do zyczenia przy niektorych modelach :(

      Delete
  4. Ja zawsze czekam na semi-annual sale w VS :) A to już niedługo, za kilka tygodni :) Zbieram już fundusze na ten "wyskok" :)

    Uwielbiam bieliznę z VS! Jest śliczna i dobrej jakości.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ta semi-annual sale jest zaraz po swietach?

      Delete
  5. ja mam biustonosz z VS i jest bardzo wygodny. Jedyne co mi sie nie podoba to po kilku miesiacach uzywania ramiaczka strasznie sie rozciagnely :/ Na szczecie sa wymienne

    ReplyDelete
  6. uwielbiam VS! I bieliznę, i staniki i zapachy! Mój ulubiony to był zawsze Love Spell, ale tez Very Sexy, Sexy Little Things itp.. Majtki nigdy nie wiedziałam, które wybrać;0

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam mgiełkę Love Spell :D Przywieziona jeszcze z wyprawy do Bostonu w lutym heh :) Też bardzo lubię :D

      Delete
  7. Ja jestem fanka VS...ale outletowa. Mgielki, ktore pokazalas kupuje za $4 :D (wiadomo, nie zawsze jest tak duzo wybor jak w normalnym sklepie, ale mozna znalezc perelki).

    Staniki tez lubie... piore w pralce, susze w suszarce ;) i nic sie z nimi nie dzieje.

    Z majtkami to roznie, ale raczej jestem zadowolona.

    2 karty secret reward dostalam w zeszlym roku. 1 dalam kolezance, druga ja wykorzystalam i chyba mialam jakies przeczucie, bo kolezanka miala $10 off, a ja $50 :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwielbiam prowadzenie bloga właśnie dlatego, żę dowiaduję się nowych rzeczy od swoich czytelników :D

      Ja nie wiem czy wykorzystywac swoja karte przed swietami jeszcze czy moze poczekac na semi-annual sale hmmmm

      Delete
    2. a czemu nie? sprobuj :) moze akurat wygrasz $500 :D
      ja bym wziela majtki za dyszke i poszla z karta. jak przy kasie okaze sie, ze wygralas wieksza sume, od razu bym poleciala cos dokooptowac ;)

      Delete
  8. sprytne z ta karta :)
    jeszcze nigdzie nie widzialam takiego patentu :)

    ReplyDelete